W piątek rentowności 10-letnich obligacji skarbowych pierwszy raz od 6 tygodni przekroczyły pułap 3 proc., po tym jak towarzystwo Franklin Templeton poinformowało o zmniejszeniu zaangażowania w polski dług do najniższego poziomu od sześciu lat. O tym, że obligacje rządu w Warszawie o najdłuższych zapadalnościach pozostaną pod presją, przekonani są specjaliści banku Raiffeisen. W piątkowej nocie do klientów wydali dla polskiego długu rekomendację „trzymaj”, oceniając, że papierom długoterminowym szkodzić będą ryzyko obniżenia ratingu Polski przez agencję Moody’s, plany przewalutowania kredytów frankowych oraz popsute relacje z UE.
Optymizmem nie napawa także perspektywa zaostrzenia polityki Fedu, co wywiera presję na wzrost rentowności na głównych globalnych rynkach obligacji, zwłaszcza w sytuacji, kiedy inwestorzy finansujący się dolarem posiadają dużą ekspozycję na polskie obligacje, czytamy w raporcie. Według Raiffeisena stosunkowo niezłe perspektywy mają natomiast polskie obligacje o krótszych terminach zapadalności.
„Wsparciem dla obligacji krótkoterminowych powinien być fakt, że w dającej się przewidzieć przyszłości podwyżka stóp procentowych nie wchodzi w rachubę, a popyt ze strony lokalnych inwestorów pozostaje stabilny” – czytamy w nocie.
Piątkowej wyprzedaży obligacji towarzyszyła także wyprzedaż złotego. Po wzroście o 3 gr. kurs euro przekroczył pułap 4,35 zł.
Rentowności obligacji 10-letnich skarbu państwa. Źródło: Bloomberg.


