Jego zdaniem niewłaściwe jest wstrzymywanie się z dalszymi cięciami stóp procentowych do czasu poznania wskazań czerwcowej projekcji inflacyjnej, bowiem jej kształt nie będzie „zasadniczo inny niż poprzednie prognozy”, a projekcja na pewno nie będzie optymistyczna. Zdaniem Mirosława Pietrewicza w sytuacji wciąż pogarszającej się kondycji gospodarki należy działać, a jeśli kolejne prognozy będą okazywały się gorsze od dotychczasowych, Rada mogłaby nawet zdecydować się na ponowne zastosowanie większych, 50-cio punktowych obniżek stóp procentowych. Pietrewicz podkreśla, że czynnikiem, który w najbliższym czasie miałby przesądzać o ruchach Rady nie jest inflacja, a dynamika PKB.
Innego zdania jest inny przedstawiciel RPP – Marian Noga. W jego opinii najważniejszym czynnikiem, który pod uwagę w swoich decyzjach powinna brać Rada jest stabilność kursu złotego, której dalsze cięcia mogłyby zaszkodzić. Dlatego, przed powrotem do obniżek gremium powinno upewnić się, że kurs złotego już się ustabilizował, a to oznacza pauzowanie co najmniej do czasu zapoznania się z nową projekcją inflacyjną.
Powyższe dwie wypowiedzi dobrze obrazują, gdzie przebiega podział pomiędzy członkami RPP. Jak na razie większości przedstawicieli Rady bliższe wydają się być poglądy przedstawione przez Mariana Nogę. Tym samym szanse na to, aby do cięcia kosztu pieniądza doszło jeszcze przed czerwcowym posiedzeniem są bardzo niskie.
Minister Finansów Jacek Rostowski przyznał, że wejście Polski do strefy euro może się opóźnić przynajmniej o rok. Powód to spowolnienie polskiej gospodarki i światowy kryzys. Także naszym zdaniem najwcześniejszą możliwą datą przyjęcia przez Polskę wspólnej europejskiej waluty jest 2013r.
KOMENTARZ WALUTOWY
Apetyt na ryzyko ochłodził się wczoraj, co zaowocowało osłabieniem złotego i wyhamowaniem wzrostów na eurodolarze. Inwestorzy realizują zyski na giełdach i nieco ostrożniej patrzą na przyszłość światowej gospodarki. Do refleksji skłoniły ich wczoraj dane z Chin, które pokazały, że eksport w dalszym ciągu kurczy się w znacznym i szybszym od oczekiwań tempie. Z drugiej strony widać już pozytywne efekty planów stymulujących chińską gospodarkę, co zmniejszyło negatywny wpływ danych o eksporcie na optymizm inwestorów. Zakładamy, że dzisiejsze nastroje będą tylko trochę lepsze od wczorajszych. Tym samym nasza waluta może dalej tracić względem euro, chociaż na razie poziom 4,42 jeszcze broni wartości złotego, a dopiero jego trwałe przebicie otworzy drogę do wzrostów kursu EUR/PLN w kierunku 4,50.
KOMENTARZ GIEŁDOWY
Poniedziałek był mocno spadkowy na światowych giełdach. WIG20 i WIG, po
zachowawczym przebiegu piątkowej sesji, wczoraj wyraźniej traciły oddalając się
od niepobitych, kluczowych poziomów oporu 1900 i 30000 pkt. Negatywny sentyment
dominował również w Strefie Euro, a w godzinach wieczornych naszego czasu został
potwierdzony przez spadki amerykańskich indeksów.
Oprócz bliskości poziomów
oporu (nie tylko w Polsce) i najprawdopodobniej realizacji zysków przez część
inwestorów, którzy odnieśli przyzwoite zyski w ostatnich 2-3 miesiącach, spadkom
sprzyjały obawy o przyszłość światowej gospodarki. Za zły prognostyk w tym
kontekście uznano wczorajszą korektę cen ropy. W efekcie najbardziej traciły
spółki surowcowe i mocno rosnące ostatnio banki. W USA po pierwszych pozytywnych
reakcjach na wyniki stress testów, obecnie gracze giełdowi obawiają się, że
zalecone przez regulatorów w przypadku niektórych instytucji podniesienie
kapitału rozwodni dotychczasowe udziały i tym samym negatywnie wpłynie na ich
wartość.
Kolejne sesje będą kluczowe dla rynku akcji. Od jakiegoś czasu mówi
się o korekcie trwających od 2,5 miesiąca wzrostów, a osłabienie chęci do
zakupów akcji po publikacji wspomnianych stress testów przybliża nas do
realizacji tego niekorzystnego dla posiadaczy akcji scenariusza.
Tekst powstał w Biurze Analiz Ekonomicznych Raiffeisen Banku Polska