Gwałtowny rajd na rynkach emerging markets to wynik kombinacji trzech czynników. Po pierwsze: ostatnia seria publikacji obrazujących kondycję amerykańskiego rynku pracy zasiała ziarno niepewności w kwestii terminu, w którym Fed zdecyduje się na ograniczenie tempa skupu aktywów, co zdjęło presję z rynków obligacji skarbowych. Po drugie: ważne gospodarki wschodzące z Chinami i Turcją na czele wysłały wyraźne i dobitne sygnały, że wzrost gospodarczy nie spowolnił aż tak mocno, jak można było się obawiać. W końcu spada premia za ryzyko powiązana z destabilizacją geopolityczną Bliskiego Wschodu, która tak mocno uderzyła w ryzykowne waluty i aktywa.
Ostatni czynnik odegrał największą rolę, a taki osąd potwierdza już pierwszy rzut oka na przebieg notowań w ostatnich dniach. Jednocześnie przeceniane były ropa, złoto, zyskiwał złoty, a średnie giełdowe zdecydowanie ruszyły na północ. W rezultacie wszystkie składowe od obligacji skarbowych po indeksy giełdowe tworzące nasz wskaźnik apetytu na ryzyko dla rynków regionu mocno odbiły, a cały indeks rośnie najdynamiczniej od czerwca. Umocnienie złotego jest zgodne ze wskazaniami obliczanego przez nas krótkoterminowego modelu wartości godziwej, jednak jego skala już nie. Podobnie jak w sierpniu, relatywna wycena wielu klas instrumentów sugeruje, że ostatnie spadki kursu były zbyt silne. Wspiera to nasz pogląd, że EUR/PLN nie będzie w stanie sforsować istotnej strefy 4,18-4,19 i zawróci w kierunku 4,25 zł.