Ratalne wrócą do banków

opublikowano: 27-03-2013, 00:00

Do emigracji zmusiła kredyty ratalne rekomendacja T. Po liberalizacji przepisów mogą wrócić do oferty banków

Teza o wyższości świąt Wielkiej Nocy nad Bożego Narodzenia na rynku bankowym jest prawdziwa. To nie gwiazdka napędza sprzedaż kredytów. Z analizy rynku kredytów konsumpcyjnych przeprowadzonej przez Biuro Informacji Kredytowej (BIK) wynika, że prawie zupełnie zniknął z niego efekt sezonowości. Nie ma już wcale większego zapotrzebowania na kredyt na wakacje, wyprawkę szkolną czy świąteczne prezenty. Popyt na kredyty wyraźniej rośnie już tylko wiosną przed Wielkanocą.

— Powodem może być wycofywanie się banków z kredytów na mniejsze kwoty, a w tej kategorii sezonowość jest prawdopodobnie największa — wyjaśnia dr Andrzej Topiński, główny ekonomista BIK. Sądząc po liczbie zapytań skierowanych przez banki do BIK, także w tym roku sprzedaż kredytów w okolicy Wielkanocy będzie większa, aczkolwiek wielkiego ruchu w biznesie nie należy się spodziewać. Wygląda na to, że tak będzie w całym 2013 r., chociaż BIK spodziewa się pewnego ożywienia kredytowego w związku z poluzowaniem rygorów rekomendacji T. Boomu, nawet małego, jednak nie będzie. BIK powołuje się na statystyki z okresu sprzed rekomendacji T, z których wynika, że sprzedaż kredytów gotówkowych spadała na długo przed jej wprowadzeniem. Rosła natomiast liczba kredytów ratalnych. Kiedy w 2011 r. nadzór dokręcił bankom śrubę, rynek gotówek się ustabilizował, a w dół mocnoposzły raty.

Według BIK, wartość kredytów gotówkowych w 2012 r. była o 6,4 proc. wyższa niż rok wcześniej, przy 4-procentowym spadku liczby kredytów. W ratach ubytek po stronie liczby kredytów wyniósł 10 proc., a wartości aż 32 proc. Andrzej Topiński uważa, że po wprowadzeniu rekomendacji część kredytów ratalnych mogła odpłynąć z sektora bankowego do firm niebankowych i pożyczkowych.

— Jeśli przyczyną był wymóg stosowania pełnej procedury badania zdolności kredytowej, to po zmianach nie ma przeszkód do powrotu kredytów ratalnych do banków — uważa Andrzej Topiński.

Po liberalizacji rekomendacji T, bank może udzielać kredytów bez dodatkowych zaświadczeń od klienta do wysokości czterech średnich krajowych. W 2012 r. kredyty do takiej kwoty stanowiły 89,5 proc. wszystkich. Bankowcy zgadzają się, że odbicie na rynku kredytów ratalnych jest bardzo prawdopodobne. W gotówkach wiosny raczej nie będzie. — Jeśli ktoś potrafił pracować z klientem i udzielać mu kredytów na podstawie weryfikowanych wpływów na konto pod rygorami rekomendacji T, to wydaje się, że nie będzie chciał brać na siebie większego ryzyka i otwierać się na klientów bez historii — mówi Wojciech Werochowski, dyrektor departamentu finansowania klientów indywidualnych PKO BP.

Zaznacza, że banki specjalistyczne mogą być zainteresowane małymi kredytami. Natomiast Łukasz Molenda, dyrektor departamentu ds. kredytów dla ludności BZ WBK, uważa, że także dla uniwersalnych graczy to może być ciekawy klient.

— Wskutek rekomendacji T grupa klientów o niskich dochodach, zainteresowana kredytami na małe kwoty, przeszła do firm pożyczkowych. Mając sprawny, zautomatyzowany proces kredytowy, można do nich wyjść z ofertą. Jest to rynek o niewielkiej wrażliwości cenowej. Przy małej racie 3-5 zł różnica w cenie dla klienta nie stanowi problemu, a bankowi daje dodatkowy przychód — uważa Łukasz Molenda.

Zmiany w rekomendacji T mogą też poszerzyć rynek na przeciwnym biegunie — wśród zamożniejszych klientów, którym bank zaproponuje wyższe kredyty niż dotychczas. Generalnie jednak Łukasz Molenda nie spodziewa się wielkiego ożywienia na rynku, ponieważ popyt będzie w bardzo dużym stopniu uzależniony od sytuacji makroekonomicznej.

5911 tys. Tyle kredytów ratalnych i gotówkowych udzieliły banki i SKOK w 2012 r. To o 21 proc. mniej niż w 2011 r. W okresie boomu kredytowego w 2008 r. liczba wyniosła 9 849 tys.

2 631 tys. Tyle wśród nich było kredytów gotówkowych, czyli o 11 proc. mniej niż w 2011 r. i 72 proc. poniżej rekordowego 2008 r.

3 225 tys. Tyle klienci zaciągnęli kredytów ratalnych. 2011 r. było ich 4 716 tys., a w 2008 r. 4 470 tys.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu