Ratuj świat i zarabiaj kasę

opublikowano: 02-09-2022, 14:48
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Tak jak kawa nie wyklucza herbaty, tak biznes może iść ręka w rękę z naprawianiem świata. Na tej idei osadza się działanie impaktowych start-upów.

Pandemia, wojny, kryzys klimatyczny. Gdy docierają do nas tylko złe wieści, życie jawi się jako przerażające. Tymczasem wokół dzieje się też sporo dobrego – szkoda, że tak rzadko o tym słyszymy! Mamy roboty ratujące ludzkie życie, drzewa, które mogą uzdrowić planetę, i odnawialne źródła energii. Te fantastyczne rozwiązania tworzą firmy łączące biznes z misją społeczną: impaktowe start-upy – nadzieja współczesnego świata.

– Start-upy impaktowe to innowacyjne projekty biznesowe, które w swoim DNA oprócz przynoszenia zwrotu finansowego mają wpisane pozytywne oddziaływanie na środowisko i społeczeństwo. To przedsięwzięcia komercyjne, które dzięki innowacjom lub technologii budują biznes ukierunkowany na zmianę świata na lepsze – mówi Robert Ługowski, założyciel i partner zarządzający Cobin Angels – klubu inwestorów prywatnych, który razem z Fundacją Ashoka Polska stworzył projekt ImpactAngels.pl.

Przewaga:
Przewaga:
Siła start-upów impaktowych leży w umiejętności wykorzystania technologii do stawiania czoła wyzwaniom społecznym i ekologicznym – mówi Robert Ługowski, założyciel i partner zarządzający Cobin Angels.
MAREK WISNIEWSKI

W kierunku równowagi

Dobro wcale nie jest w odwrocie, a czynią je ludzie twardo stąpający po ziemi, praktyczni menedżerowie i zorientowani na wyniki finansowe przedsiębiorcy. Takie przekonanie żywi także Edi Pyrek, założyciel iMind Institute oraz Global Artificial Intelligence Association.

– Dzisiaj stoimy na rozdrożu. Każda nasza decyzja biznesowa lub polityczna jest nieodwracalna, dlatego tak ważne staje się świadome inwestowanie. Myślenie nie tylko o zysku, lecz także o tym, jak zrobić najlepszy użytek ze swoich pieniędzy. A można je przeznaczyć zarówno na produkcję broni, jak też na rozwiązania z dziedziny energii odnawialnej, edukacji czy zdrowia – podkreśla Edi Pyrek.

Nie wszyscy zamożni ludzie są tak chciwi i zapatrzeni w czubek własnego nosa, jak się ich często maluje. Bywają szczodrzy, bezinteresowni, bo inaczej po co angażowaliby się w działania charytatywne? Z drugiej strony cieszą się, gdy przy okazji dobrych inicjatyw ich majątek rośnie.

– Jak pokazują analizy, inwestorzy bardzo dobrze oceniają swoje decyzje o zaangażowaniu w takie projekty, także z punktu widzenia finansów. W portfolio inwestorów start-upy impaktowe mogą niejednokrotnie przynieść lepszy zwrot z zainwestowanych pieniędzy niż porównywalne standardowe przedsięwzięcia – wskazuje Robert Ługowski.

Czy ożenienie korzyści ekonomicznych z misją stanie się nową normą? Zdaniem Ediego Pyrka taki hybrydowy model biznesu będzie dużo powszechniejszy niż dzisiaj, o czym przekonuje go m.in. popularność Aspiration – start-up, który pomaga ludziom zarabiać w sposób zgodny z ich wartościami, zebrał w sześciu rundach 250 mln USD. Równie głośno jest o firmie Persefoni, oferującej narzędzia, z których pomocą użytkownicy mogą obliczyć swój ślad węglowy.

Dotychczasowy system gospodarczy zakładał maksymalizację krótkookresowych zysków i przerzucanie negatywnych efektów działalności firm na społeczeństwo. Doprowadziło to m.in. do nierówności, zadłużenia dużej części gospodarstw domowych i degradacji ekologicznej. Pełno jest bogatych przedsiębiorców wyznających filozofię „po nas choćby i potop!” i chowających się w swoich luksusowych posiadłościach przed cywilizacyjnymi problemami. Nie brakuje jednak też takich, którzy przejmują się tym, co będzie za 10, 15 lat z milionami rodzin i planetą. Bezinteresowność? Bynajmniej. Na wymarłej planecie nie będzie po prostu z kim robić interesów.

– Z perspektywy inwestorów dobry projekt to taki, który odpowiada na realne potrzeby klientów, rynku. To może ich przekonać do start-upów impaktowych, skoro skupiają się one na istotnych problemach społecznych i środowiskowych – zakłada Robert Ługowski.

Jak dodaje, wielu inwestorów angażuje się w ImpactAngels.pl, bo dla nich rozwój projektów impaktowych ma znaczenie fundamentalne. Zdają sobie sprawę, że ich kapitał będzie pracował dla nich samych, ale też przyczyni się do pozytywnych zmian w bliższym lub dalszym otoczeniu. Zaufanie do takich inicjatyw zwiększa także rosnąca świadomość konsumentów i korporacji w dziedzinie zrównoważonego rozwoju.

Odpowiedzialność:
Odpowiedzialność:
Dobrze, że biznes bierze się za rozwiązywanie problemów, które w dużym stopniu spowodował – uważa Edi Pyrek, założyciel iMind Institute i Global Artificial Intelligence Association.
Grzegorz Kawecki

– Nowatorskie rozwiązania na styku biznesu i pozytywnego wpływu są coraz bardziej poszukiwane. Potwierdzają to statystyki z rynków rozwiniętych, ale również nasze polskie doświadczenie i obserwacje – podkreśla Robert Ługowski.

Klucz do sukcesu to transformacja cyfrowa: sztuczna inteligencja, technologie i biotechnologie medyczne, nowinki związane z energią odnawialną.

– Znakiem czasu jest powstanie takich inicjatyw, jak Tech to the Rescue, która łączy dostawców IT z organizacjami społecznymi potrzebującymi szerokiego wsparcia technologicznego. W formule pro bono firmy udostępniają im wiedzę i kompetencje swoich ludzi, przez co te instytucje w trybie ekspresowym podnoszą swoją sprawność – wyjaśnia założyciel ImpactAngels.pl.

Globalnie czy lokalnie

Jakie sfery życia start-upy impaktowe biorą na warsztat?

– Priorytetem są sprawy klimatu. To coś, co upomni się o naszą pełną uwagę wcześniej, niż myślimy. Wszystkie działania opóźniające katastrofę i przygotowujące nas na zmianę paradygmatu, czyli całkowite odejście od rabunkowej gospodarki, będą na wagę złota. Podobnie zdrowie. Telemedycyna, pomoc psychologiczna. Trzeba zadbać o ekosystem ekologiczny, ale też społeczny i wewnętrzny, mentalny – przekonuje Edi Pyrek.

Gdy szef iMind Institute koncentruje się na kwestiach globalnych, twórca ImpactAngels.pl zwraca uwagę na sprawy lokalne.

– Zmierzenie się ze skutkami wojny na Ukrainie, która może rozlać się na cały region, zwiększenie przewidywalności biznesu i postrzegania Polski jako miejsca bezpiecznego dla biznesu – tym się powinny zająć nasze start-upy impaktowe. I to robią. Zaraz po rosyjskiej agresji włączyły się do walki z dezinformacją, służą pomocą w zarządzaniu danymi o pomocy humanitarnej oraz wsparciem cyberbezpieczeństwa krytycznej infrastruktury – wymienia Robert Ługowski.

Czy w ślad za tymi często małymi biznesami pójdą korporacje? W dużym stopniu zależy to od jakości współpracy między organizacjami różniącymi się wielkością i stażem. Start-upy impaktowe najpierw muszą osiągnąć pewien poziom dojrzałości, dopiero wtedy mają szansę stać się doskonałymi partnerami dużych przedsiębiorstw. To jedna z przesłanek, dla których Robert Ługowski powołał ImpactAngels.pl. Chciał stworzyć środowisko inwestorów, które pomoże start-upom impaktowym sięgnąć po kapitał na rozwój, ale też zaproponuje im szerokie wsparcie w nawiązywaniu i rozwijaniu współpracy z korporacjami.

– Z ostatniego raportu Cobin Angels wynika, że ponad połowa aniołów biznesu w Polsce ma doświadczenia z pracy w dużych firmach lub korporacjach i z pewnością podzieli się tą wiedzą ze start-upami. Z kolei według statystyk amerykańskich obecność anioła biznesu podnosi o 50 proc. prawdopodobieństwo jego sukcesu – mówi menedżer.

Ubolewa, że aniołów biznesu, w szczególności ukierunkowanych na impakt, nie ma w Polsce jeszcze zbyt wielu. Dlatego uruchomił inicjatywę edukacyjną dla osób, które chciałyby rozpocząć działalność jako business angels. Nie ma wątpliwości, że – jak śpiewał Czesław Niemen – ludzi dobrej woli jest więcej, ale czasem trzeba im pokazać dobro, które mogliby zrobić.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane