Ratunek Kowar kosztuje 7 mln zł

Kozińska Katarzyna
opublikowano: 1999-02-25 00:00

Ratunek Kowar kosztuje 7 mln zł

Fabryka dywanów wyda 3 mln zł na odprawy dla 519 pracowników

ODCIĄĆ PĘPOWINĘ: Zarząd Kowar, spółki portfelowej NFI Hetman zarządzanej przez Macieja Dąbka, zamierza pozbyć się pięciu zależnych spółek wyłączonych dawniej z zakładu. Jedna z nich będzie wkrótce sprzedana. Te, których nie uda się sprzedać, będą zlikwidowane. fot. ARC

We wtorek nowy zarząd Fabryki Dywanów Kowary przedstawił szczegółowy projekt restrukturyzacji przedsiębiorstwa. Efektem zwolnienia ponad 500 pracowników i obniżki kosztów produkcji ma być, jeszcze w tym roku, dodatni wynik finansowy.

Z fabryki dywanów i wykładzin w Kowarach, dawnego lidera rynku, zwolniono już 264 z 853 pracowników. Na wypowiedzenia czeka kolejne 255 osób. Zgodnie z programem naprawy spółki, jest to pierwszy, niezbędny krok do wyprowadzenia firmy z zapaści finansowej.

Wydać, żeby zarobić

Restrukturyzacja będzie kosztowała fabrykę co najmniej 7 mln zł.

— Kowary już zaczęły oszczędzać. Zmniejszenie kosztów działalności wiąże się także z ograniczeniem zużycia energii i zmianą organizacji produkcji. Liczymy, że już pod koniec tego roku uda nam się osiągnąć zysk na podstawowej działalności spółki. Oczywiście, wynik realny będzie dużo gorszy, ponieważ uzdrawianie firmy to bardzo kosztowna inwestycja. Za trzymiesiączne odprawy dla 519 pracowników Kowary zapłacą niemal 3 mln zł — tłumaczy Maciej Dąbek, prezes NFI Hetman i członek rady nadzorczej w Kowarach.

Na unowocześnienie części produkcyjnej w ciągu najbliższych trzech lat zakład wyda od jednego do czterech milionów zł.

— Program inwestycyjny jest jeszcze przygotowywany. Przekształcenia w spółce będą finansowane głównie z 6 mln zł pożyczki — mówi prezes Dąbek.

Umowa z nową twarzą

W marcu Kowary czeka renegocjacja umów kredytowych z dwoma współpracującymi bankami. Prawdopodobnie fabryce zależy na wstrzymaniu ewentualnej egzekucji przeterminowanych pożyczek. W takim przypadku spółka musi udowodnić, że będzie w stanie je spłacić normalną drogą.

Maciej Dąbek nie ukrywa, że strata netto za 1998 rok znacznie przekroczy 10 mln zł.

— Nie chciałbym na razie o tym mówić, ponieważ nie ustalono jeszcze, jak wysokie rezerwy zostaną utworzone. Wynik będzie jednak dużo gorszy — nawet od tego, który zakładaliśmy kilka miesięcy temu, rozpoczynając restrukturyzację Kowar.

Fabryka renegocjuje też kontrakty z dawnymi partnerami handlowymi. Stale poszukuje też nowych odbiorców zagranicznych. Kłopoty spółki w dużym stopniu wiążą się z ubiegłorocznym zahamowaniem sprzedaży dywanów.

Zgodnie z życzeniem

W tym roku Kowary liczą na dużo wyższe niż w 1998 roku przychody z eksportu.

— Od dzisiaj Kowary będą wytwarzać wyłącznie zamówiony towar. Nie możemy dopuścić do takich sytuacji, jakie miały miejsce w przeszłości — wysłany towar wracał do nas, bo nie podobał się odbiorcy. W kraju skoncentrujemy się na dużych odbiorcach. Rezygnujemy ze współpracy z małymi firmymi dystrybucyjnymi, które zupełnie się nie sprawdzały — podkreśla prezes Hetmana.

— Skróciliśmy terminy płatności i staramy się zmniejszać nasze długi. Próbujemy też odzyskiwać należności — jeżeli to konieczne, również za pośrednictwem komornika — mówi Józef Piotrowski, członek zarządu Kowar.

Kowary mają 25-proc. udział w rynku pod względem sprzedaży dywanów i wykładzin. Z zajmowanego jeszcze do niedawna pierwszego miejsca wyparła je białostocka Agnella, która ma około 40-proc. udział w produkcji i 25-proc. w sprzedaży. Jednak 1998 roku prawie wszyscy, w tym także najwięksi polscy producenci dywanów, ponieśli straty.

Katarzyna Kozińska