Ratunkiem dla branży mięsnej są fuzje

Wiktor Szczepaniak
25-02-2008, 00:00

Coraz ostrzejsze słowa padają z ust ekspertów i polityków w sprawie problemów branży mięsnej. A banki zaczynają lustrować firmy.

Coraz ostrzejsze słowa padają z ust ekspertów i polityków w sprawie problemów branży mięsnej. A banki zaczynają lustrować firmy.

Po środowej publikacji „PB” w sprawie nadciągającej fali upadłości średnich firm mięsnych emocje w branży sięgnęły zenitu. Najlepszym tego wyrazem są słowa, jakie padły w piątek w czasie oficjalnego otwarcia trzeciej edycji Targów Mięso i Wędliny w Warszawie.

— W branży mięsnej mamy kryzys. Upadają kolejne zakłady, a rolnicy rezygnują z hodowli trzody. Żeby sytuacja się poprawiła, konieczna jest dużo większa integracja pionowa hodowli i przetwórstwa — mówi Jan Krzysztof Ardanowski, doradca prezydenta RP i były wiceminister rolnictwa.

Eksperci nie mają złudzeń, że ratunkiem jest konsolidacja w ramach większych grup, a nie walka w pojedynkę i prowadzenie wojen cenowych.

— Nie wycinajcie się nawzajem na rynku krajowym i na rynkach zagranicznych. Współpracujcie i łączcie siły. Wtedy będziecie się liczyć — apeluje Marek Sawicki, minister rolnictwa.

— Jeśli czegoś wspólnie nie zrobimy, to udusimy się swoim mięsem. Mamy dziś w kraju za duże moce w stosunku do zapotrzebowania na rynku krajowym — twierdzi Zbigniew Nowak, prezes Stowarzyszenia Rzeźników i Wędliniarzy.

Sugeruje pójść w ślady Danii, gdzie przy wsparciu państwa udało się stworzyć wielkie, zintegrowane pionowo grupy mięsne oraz fundusze wspierające zagraniczną ekspansję.

Na targach można się było też dowiedzieć, że sytuacją zaniepokojone są banki.

— W ostatnim tygodniu do mojej i kilku innych firm wydzwaniali nerwowo ludzie z banków w sprawie naszych wyników — mówi przedstawiciel jednego z przedsiębiorstw.

Choć średnia rentowność netto w branży zbliżyła się według związku Polskie Mięso do zera, to nie brakuje firm, które mają się dobrze i zwiększają zyski.

— Lekko nie jest. Jednak nasza firma w 2007 r. zwiększyła obroty o 30 proc., a zysk netto o 15 proc. — informuje Łukasz Andraszak, prezes Zakładów Mięsnych Salus.

1545

Liczba firm zatwierdzonych do sprzedaży tylko na rynku krajowym.

1044

Liczba zakładów przetwórczych dopuszczonych na rynek UE.

1224

Liczba zakładów ubojowych dopuszczonych do sprzedaży na całym rynku unijnym.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wiktor Szczepaniak

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Ratunkiem dla branży mięsnej są fuzje