Odzieżowa firma z Gdańska zaczęła myśleć o przejęciu. Na to będą potrzebne pieniądze. Najlepiej z parkietu.
Branża odzieżowa zaczyna się konsolidować. Sygnałem dla rynku była fuzja Vistuli i Wólczanki. Potem Gino Rossi przejął Simple. Podobne myśli zaczęły pojawiać się w głowach zarządu firmy Ravel z Krakowa, która projektuje i rozprowadza ubrania młodzieżowe.
Nie byli agresywni
— Obserwujemy zarówno rynek polski, jak i wschodnie rynki odzieżowe. Myślimy o firmie z ofertą podobną do naszej. Jak wypatrzymy podmiot do przejęcia, pomyślimy o uzyskaniu kapitału na ten cel z warszawskiej giełdy — mówi Zbigniew Suchoński, prezes Ravela.
Dotąd spółka nie myślała o debiucie, bo nie potrzebowała dodatkowego kapitału.
— Nie rozwijamy się zbyt agresywnie. Stać nas na rozwój sieci sklepów z własnych funduszy — przekonuje Zbigniew Suchoński.
Ravel ma w krajowej sieci 28 własnych i 8 franczyzowych sklepów. Poza Polską firma prowadzi sześć salonów na Litwie i siedem na Ukrainie. Spogląda też w kierunku Rosji i Białorusi.
— Jeśli zadecydujemy o wejściu na parkiet, na pewno zmienimy strategię i zaczniemy szybciej budować sieć — mówi prezes Zbigniew Suchoński.
W spokojnym tempie
Na razie plany są dość skromne. Ravel do końca przyszłego roku zamierza otworzyć około dziesięciu sklepów.
W ubiegłym roku firma zanotowała 40 mln zł obrotów i ponad 20-procentową rentowność netto. W tym roku zarząd Ravela spodziewa się około 15-procentowego wzrostu sprzedaży.