Ray Dalio: Nie ma bezpiecznych miejsc do inwestowania

Marek WierciszewskiMarek Wierciszewski
opublikowano: 2015-07-26 16:10

Ostatnie zawirowania na rynku kapitałowym w Chinach będą miały daleko idące negatywne skutki, ostrzega zarządzający funduszami hedgingowymi Ray Dalio.

Ray Dalio, założyciel największego funduszu hedgingowego na świecie Bridgewater Associates, zmienił zdanie na temat perspektyw Chin, będących najszybciej rosnącą z głównych gospodarek, donosi na stronie internetowej dziennik Wall Street Journal. Do niedawna zarządzający firmy byli jednymi z największych zwolenników Chin. Sytuacja zmieniła się jednak, kiedy w czerwcu i lipcu chiński indeks Shanghai Composite załamał się o jedną trzecią.

„Nasza ocena Chin zmieniła się. Nie ma bezpiecznych miejsc do inwestowania” – napisali specjaliści w nocie do inwestorów.

Bridgewater znany jest z umiejętności poruszania się w zmieniającej się koniunkturze makroekonomicznej. Przykładem tego było osiągnięcie zysku w kryzysowym 2008 r. Jednak zawirowania na rynku chińskim sprawiły, że tegoroczny zysk funduszu stopniał do 10 proc., twierdzi anonimowo jeden z rozmówców Wall Street Journal. Ostanie ogromne wahania chińskich indeksów poddają w wątpliwość nadzieje, że wzrost gospodarczy Chin wesprze aktywa takie jak surowce czy akcje międzynarodowych korporacji, zauważa dziennik. Coraz więcej znanych inwestorów ze sceptycyzmem wypowiada się o możliwości utrzymania przez Chiny dotychczasowego tempa wzrostu.

- Moim zdaniem Chiny wyglądają dzisiaj gorzej niż USA wyglądały w 2007 r. Dużo gorzej – powiedział na konferencji w Nowym Jorku Bill Ackman, założyciel Pershing Square Capital Management.

Mimo to zmiana stanowiska przez Raya Dalio może być zaskakująca. W czerwcu zarządzający twierdził, że chińskie problemy mogą być okazją dla inwestorów, ponieważ dają władzom możliwość przeprowadzenia reform. Jeszcze na początku lipca oceniał, że zawirowania chińskie rynkowe nie będą miały wielkiego wpływu ani na gospodarkę, ani na inwestorów. Teraz jednak dostrzegł wpływ, jaki na gospodarkę mogą mieć poniesione przez inwestorów szkody psychologiczne. Choć Shanghai Composite wciąż znajduje się o jedną czwartą wyżej niż na początku roku, to jednak większość indywidualnych inwestorów poniosła straty, gdyż weszła na rynek w niewłaściwym momencie.

„Nawet w przypadku tych, którzy nie stracili pieniędzy na giełdzie, będzie można mówić o pogorszeniu nastrojów z tego tytułu, a to będzie miało niekorzystny wpływ na aktywność ekonomiczną” – napisali w nocie specjaliści pod kierunkiem Raya Dalio.

Ray Dalio, fot. Bloomberg
Ray Dalio, fot. Bloomberg
None
None