Kwestia zbyt niskiej dynamiki cen po raz pierwszy została tak mocno wyartykułowana przez Fed. Sama ocena kondycji gospodarki zarysowana przez władze monetarne nie odbiegała od obrazu przedstawionego na posiedzeniu 10 sierpnia. Stąd brak też było impulsów skłaniających do faktycznego zwiększenia ekspansywności polityki pieniężnej. Wczorajsze posiedzenie nie zmienia naszych oczekiwań co do przyszłych działań Fedu. Zwiększenie skali ilościowego łagodzenia polityki pieniężnej nadal jest bardzo prawdopodobne a jego wprowadzenie zależeć będzie od tego na ile rozczarowujące będą kolejne napływające dane (nie tylko w kwestii kondycji gospodarki, ale także presji inflacyjnej). W dalszym ciągu uważamy, że do pierwszych podwyżek kosztu pieniądza dojść może najwcześniej pod koniec przyszłego roku.
Sierpniowy odczyt polskiej inflacji mierzonej z wyłączeniem cen żywności i energii wpisał się w rynkowe oczekiwania przynosząc identyczny odczyt jak miesiąc wcześniej (1,2 proc. r/r). Spadki odnotowały dwie z czterech miar inflacji bazowej – tzw. 15-proc. średnia obcięta oraz miara zmian cen wykluczająca kategorie cechujące się ich największą zmiennością. Na niezmienionym poziomie w relacji do lipca pozostała także inflacja wyłączająca ceny administrowane (1,6 proc. r/r).
Komentarz walutowy
Oczekiwanie na wieczorny komunikat FED ograniczało wczoraj wahania na rynku walutowym. Szczególnie stabilnie przebiegały notowania na eurozłotym, który kolejny dzień oscylował wokół 3,94. Osłabienie dolara w związku z niepewnością co do planów FED odnośnie działań wspierających gospodarkę skierowało z kolei kurs USD/PLN w kierunku 3,0, zaś po komunikacie deprecjacja amerykańskiej waluty nabrała tempa. W efekcie para sięgnęła poziomu 2,9440, najniższego od początku maja. Jeszcze wyraźniej reakcję inwestorów widać było na parze EUR/USD, która wsparta wcześniej dobrymi danymi z amerykańskiego rynku nieruchomości wróciła ponad 1,31, zaś po decyzji władz monetarnych gwałtownie wybiła się sięgając 1,3280 i zyskując tym samym niemal 2 proc. w skali całego dnia. Warto zwrócić uwagę, że przy wyraźnych ruchach na parze USD/PLN eurozłoty pozostawał w przedziale wahań z ostatnich sesji zniżkując zaledwie do 3,93. O ile więc tak silne osłabienie dolara otwiera drogę do dalszych wzrostów eurodolara i spadków pary USD/PLN, nie spodziewamy się równie gwałtownych wahań w notowaniach eurozłotego.
Komentarz giełdowy
We wtorek polskie indeksy reagowały pozytywnie na poniedziałkowe wydarzenia za oceanem, o których pisaliśmy dzień wcześniej w komentarzu porannym. Efektem była silna zwyżka w pierwszej godzinie sesji, a następnie trwająca przez kolejne 6 godzin stabilizacja na wyższych poziomach. Istotnych dla całego indeksu informacji z krajowego podwórka nie było. Indeksy europejskie początkowo rosły na fali spekulacji, że FED coś zrobi albo przynajmniej w komentarzu zapowie, że coś zrobi. Jednak optymizm powoli gasł, w szczególności od momentu gdy sesje w USA rozpoczęły się w okolicach zera. Amerykański bank centralny nie zrobił nic niespodziewanego i zaprezentował wyważone stanowisko. Z punktu widzenia rynków akcji istotne jest zapewnienie, że jeśli sytuacja gospodarcza będzie się pogarszać, to FED jeszcze bardziej zacznie łagodzić politykę pieniężną. Paradoksalnie pompowanie kolejnych miliardów może też pomóc rynkom akcji w krótkim i średnim terminie, bo gdzieś te pieniądze trzeba będzie ulokować. W dłuższej perspektywie taka polityka zwiększa ryzyko bańki spekulacyjnej (to jednak w zdecydowanie dłuższej perspektywie).
Po poniedziałkowej eksplozji optymizmu indeksy akcji nie poszły za ciosem i obecnie nastroje są naszym zdaniem bliższe neutralnym (z lekkim wskazaniem na plus). Dziś oczekujemy stabilizacji i czekamy na nowe impulsy. W najbliższej perspektywie celem dla WIG20 nadal wydaje się być szczyt z kwietnia (2620 pkt.).
Zespół Analiz Ekonomicznych Raiffeisen Bank Polska