Światowa gospodarka szoruje już po dnie. W przyszłym roku będzie ożywienie, ale wcześniej dojdzie do selekcji firm — uważa Coface.
Recesja powoli ma się ku końcowi — wynika z raportu Country Coface Risk, przygotowywanego co roku przez francuską ubezpieczalnię i wywiadownię gospodarczą Coface.
— Zakładamy, że rok 2010 przyniesie pierwsze oznaki ożywienia. Gospodarka zacznie się podnosić. W krajach uprzemysłowionych PKB wzrośnie o 0,5 proc. Rynki wschodzące powinny wypracować solidne 4-5 proc. wzrostu — mówi Yves Zlotowski, główny ekonomista Coface.
Przewiduje, że koniec światowej recesji powinien nadejść już latem tego roku.
— Widzimy wiele oznak świadczących o tym, że już szorujemy po dnie. Oczywiście są inne scenariusze rozwoju sytuacji makro. Nas interesuje zachowanie firm. Z obserwacji wynika, że kryzys kredytowy, czyli problemy z płatnościami, nigdy nie trwa dłużej niż dwa lata — mówi Yves Zlotowski.
Fala zatorów płatniczych, która wezbrała w końcu 2008 r., powinna opadać. Ale zdąży zatopić część przedsiębiorstw.
— Solidniejsze sobie poradzą. Po tej selekcji kryzys płatniczy zacznie wygasać — mówi główny ekonomista Coface.
Wszystko to wymaga oczywiście stabilizacji na poziomie makro. Wystarczy jednak, że PKB utrzyma się na poziomie zerowym, wówczas firmy odzyskają zdolność działania.
— Problemy zaczęłyby się, gdyby doszło do załamania i spadku PKB. Wydaje nam się jednak, że jesteśmy w fazie końcowej kryzysu i będzie on wygasać — podkreśla Yves Zlotowski.