Recesje a zmiany S&P

Kamil Zatoński
opublikowano: 2008-01-21 00:00

To już siódma zapaść w USA w ostatnich 50 latach. Jeśli do niej dojdzie

W piątek prezydent George W. Bush przedstawił plan rozruszania amerykańskiej gospodarki. Proponuje zmniejszenie podatków dla obywateli i ulgi dla przedsiębiorców. Ostatnio aktywni są też przedstawiciele tamtejszych władz monetarnych. Utwierdzają inwestorów w przekonaniu, że wkrótce (być może za tydzień) obniżą

stopy procentowe, by spowol-

nienie (lub recesja) w USA było jak najkrótsze i miało łagodny przebieg. Rynki na razie uwzględniały czarny scenariusz. Dobre informacje na krótko poprawiają nastrój.

Tymczasem amerykański „The Wall Street Journal” zamieścił w ostatnich dniach zestawienie, pokazujące, jak tamtejsza giełda — reprezentowana przez indeks S&P 500 — zachowywała się w czasie recesji z ostatnich 40 lat. W historii zdarzały się okresy (w 1980, 1981-82 i 1990-91), kiedy giełda dość spokojnie wchodziła w okres słabej koniunktury. Ale w latach 70., w czasie szoku naftowego i w 2001 r., kiedy pękła internetowa bańka spekulacyjna, reakcje inwestorów były bardzo nerwowe. W tym ostatnim przypadku długo zresztą zajęło, zanim gracze wrócili na rynek.

Według amerykańskich dziennikarzy, obecna sytuacja najbardziej przypomina tę z początku lat 90. Wtedy to rynek nieruchomości również przeżywał problemy, złe kredyty nadszarpnęły kondycję sektora finansowego, a Fed agresywne obniżał stopy procentowe. Tymczasem S&P 500 spadł zaledwie o 0,5 proc. w okresie sześciu miesięcy przed recesją, a w jej trakcie zyskał 2,5 proc. Czyżby inwestorzy prawie nie odczuli problemów gospodarki? Niekoniecznie. Warto zwrócić uwagę, że od szczytu, zanotowanego przez indeks pod koniec czerwca 1990 r. do października tego samego roku (kiedy osiągnięto dno), stracił aż 17 proc.

Dokładnie tyle zresztą wynosi mediana spadków S&P 500, obliczonych od szczytów do dołków w okresach poprzedzających recesję lub już w czasie jej trwania. Stopy zwrotu były wtedy zawsze ujemne i wahały się od 9 aż do 43 proc. (dane dla lat powojennych). Gorsze czasy dla gospodarki zawsze więc oznaczają straty inwestorów, co jest wnioskiem dość oczywistym.

Główne pytanie dotyczy obecnie tego, kiedy rynek uwzględni już wszystkie złe wieści, a jednocześnie pojawią się skutki podejmowanych właśnie inicjatyw (i to zarówno w obszarze polityki monetarnej, jak i fiskalnej). Reakcje na raporty z rynku pracy czy wyniki finansowe firm (ostatnio Citigroup) pokazują, że inwestorzy wciąż nie są pewni rozmiarów dekoniunktury. W tym tygodniu pojawią się dane o bezrobociu, nastrojach konsumentów i kolejne raporty finansowe (najważniejsze w kalendarium obok). W czwartek można się spodziewać kolejnej — zapewne pesymistycznej — oceny kondycji amerykańskiej gospodarki przez Alana Greenspana, byłego szefa Fed. Jeśli rynek przyjmie nawet gorsze od spodziewanych wieści umiarkowanie negatywnie, będzie to wstępny sygnał wyczerpywania się pesymizmu. W kolejnym tygodniu posiedzenie Fed, na którym inwestorzy niejako wymuszają co-

raz bardziej agresywne obniż-

ki stóp. Już blisko 50-procentowe prawdopodobieństwo przypisuje się cięciu o 75 pkt baz., choć jeszcze kilka dni temu brano pod uwagę przede wszystkim obniżkę o 50 pkt baz. Jeśli amerykańskie władze monetarne spełnią nadzieje inwestorów, można się spodziewać pozytywnej reakcji rynku. Oby wystarczyło to choćby do powstrzymania skokowej przeceny.

Kalendarium wydarzeń w USA w rozpoczynającym się tygodniu

Wtorek

Raport finansowy Bank of America

Wskaźnik zaufania konsumentów

Środa

Liczba wniosków o kredyty hipoteczne

Raport finansowy Conoco Phillips

Czwartek

Alan Greenspan przemawia w Vancouver

Liczba nowych bezrobotnych

Sprzedaż domów na rynku wtórnym

Źródło: Bloomberg

Kamil Zatoński