Red Bull zorganizował zawody machin latających

Ewa Bęczkowska
opublikowano: 2001-09-17 00:00

Red Bull zorganizował zawody machin latających

Otym, że każdy latać może, przekonali się uczestnicy II Konkursu Lotów Red Bull, zorganizowanego w Krakowie. Zadaniem uczestników było zbudowanie machiny latającej według własnego pomysłu. Imprezie towarzyszyły pokazy podniebnych akrobacji w wykonaniu mistrzów świata w akrobatyce lotniczej. Tego dnia miłośnicy latania nie mogli narzekać na brak atrakcji.

Organizator konkursu — firma Red Bull — postawił uczestnikom trzy warunki. Machiny latające musiały być napędzane wyłącznie siłą mięśni, a do ich budowy nie mogły być wykorzystane żadne urządzenia i materiały przeznaczone do latania wyprodukowane seryjnie (paralotnie, lotnie itp.), waga machiny nie mogła przekroczyć 200 kg, a rozpiętość skrzydeł nie mogła być większa niż 10 m. Piloci konstruktorzy, bo tak należałoby ich nazwać, startowali z sześciometrowej rampy i lądowali w zakolu Wisły.

Jury w składzie: Adam Małysz, Andrzej Mleczko, Paweł Sitko, Ewa Drzyzga, Artur Dziurman, Magdalena Kowalska, Małgorzata Foremniak, Waldemar Dziki, Dariusz Gnatowski oraz reprezentat Krakowa wybierany na antenie radia Blue FM, oceniało długość lotu, oryginalność konstrukcji machiny latającej, a także styl lotu.

Do udziału w imprezie zgłoszono ponad 80 projektów, z czego ponad 40 zespołów zakwalifikowało się do konkursu. Nagrodą za zajęcie I miejsca był kurs szkoleniowy na pilota samolotów prywatnych o wartości 25 tys. zł. Zdobywca drugiej nagrody otrzymał 10 tys. zł, a trzeciej 5 tys. zł. Nagrodą specjalną był lot dla zwycięzcy i siedmioosobowej załogi samolotem typu B-25 Mitchell w terminie uzgodnionym z organizatorem.

Oryginalne okazały się nie tylko projekty latających machin, ale również ich nazwy. Pierwszą nagrodę jury przyznało

Ryszardowi Szczepańskiemu pilotującemu Teropodino, drugą Pawłowi

Molągowi pilotującemu stację Mir i trzecie Piotrowi Kozubie pilotującemu Mumię Tutenhamona. fot. MP