Redukcja nie musi psuć opinii firmie

Jacek Pochłopień
opublikowano: 2000-06-23 00:00

Redukcja nie musi psuć opinii firmie

Warto przekonać zbędnych pracowników do odejścia

The Nichols Consultancy, firma executive research, zorganizowała spotkanie, w trakcie którego szefowie przedsiębiorstw i dyrektorzy działów HR mieli okazję wymienić poglądy i doświadczenia. Głównym punktem dyskusji była strategia budowania atrakcyjnego wizerunku realizowana przez Philip Morris Polska w sytuacji koniecznej restrukturyzacji firmy i znacznej redukcji zatrudnienia.

W Warszawie odbyło się spotkanie przygotowane przez The Nichols Consultancy dla przedstawicieli firm, które są jej klientami, ale nie tylko. Było to ósme spotkanie, a drugie zorganizowane w Polsce. Wzięło w nim udział 21 osób, reprezentujących m.in. Polską Telefonię Cyfrową, PTK Centertel, Formusa, UDV i Gillette Poland.

Doświadczenia i image

Jednym z celów organizowania International Business Forum jest utrwalenie wizerunku The Nichols Consultancy jako firmy działającej na rynkach międzynarodowych, a przy okazji wymiana doświadczeń przez szefów przedsiębiorstw i dyrektorów działów HR. Tradycyjnym punktem programu jest prezentacja, będąca punktem wyjścia do dyskusji. Uczestnicy spotkania mieli okazję wysłuchać Jarosława Pawłowskiego, menedżera HR w Philip Morris Polska. Omówił on strategię budowania atrakcyjnego wizerunku pracodawcy, przy jednoczesnej konieczności zwalniania pracowników.

Trudna sytuacja

Philip Morris po zakupie Zakładów Przemysłu Tytoniowego w Krakowie znalazł się w trudnej sytuacji. W trakcie restrukturyzacji, firma w latach 1997-98 zwolniła część pracowników. Teraz realizowana jest kolejna tura zwolnień kilkuset osób, z powodu wprowadzanych zmian technologicznych. Jednocześnie Philip Morris musiał zadbać o swój wizerunek, aby przyciągnąć do pracy młodych, zdolnych fachowców.

Jak podkreśla Jarosław Pawłowski, ważną sprawą było przekonanie zatrudnionych, aby sami zrezygnowali z pracy (część odeszła na wcześniejszą emeryturę). Aby to osiągnąć, firma oferowała atrakcyjne zachęty, m.in. wysoką odprawę, pomoc w przeszkoleniu i uzyskaniu innej pracy itp. Każdy zatrudniony mógł skorzystać z pomocy konsultanta.

Jasny obraz

Przekonanie pracowników do dobrowolnego odejścia z pracy miało duże znaczenie dla budowy zewnętrznego wizerunku firmy. Jarosław Pawłowski zapewnia, że gdyby na krakowskim rynku pracy pojawiło się kilkuset sfrustrowanych byłych pracowników Philip Morris, miałoby to fatalny wpływ na image firmy. Jest zupełnie inaczej, gdy ci sami pracownicy oświadczają, że podjęli decyzję samodzielnie i w dodatku odchodząc dostali odszkodowanie. Zachowanie wizerunku firmy jest istotne np. wobec konieczności zatrudniania nowych, młodych fachowców. Ma to tym większe znaczenie, że, jak twierdzi Jarosław Pawłowski, do polityki firmy należy zachęcenie najzdolniejszych i wykształconych młodych ludzi do podjęcia pracy. Tymczasem interesują się oni przede wszystkim instytucjami zajmującymi się usługami finansowymi, konsultingiem. Popularnością cieszą się też znane markowe firmy, ale producenci dóbr szybkozbywalnych stoją tu na gorszej pozycji.

Skusić młodzież

Z badań, które przeprowadził Philip Morris, wynika, że młodych ludzi najbardziej interesuje konkurencyjna płaca, ale także stabilizacja życiowa i zawodowa, szansa na rozwój, możliwość współpracy z profesjonalistami i dobra atmosfera w firmie.

Philip Morris stara się kreować markę wymagającego pracodawcy, który wiele oczekuje i dużo daje w zamian. Aby dotrzeć do młodych utalentowanych pracowników, firma stara się nawiązywać z nimi bezpośredni kontakt. Koncern uczestniczy w targach pracy, na uczelniach powołał ambasadorów, czyli osoby, które mogą podać informacje na temat firmy. Philip Morris zmienił też m.in. formę ogłoszeń o rekrutacji. Pojawiły się na nich swobodne zdjęcia młodych ludzi przyjętych do pracy, mające na celu pokazanie firmy jako przyjaznej dla pracownika.

Na dowód skuteczności strategii firmy Jarosław Pawłowski przytacza wyniki badań na najlepszego pracodawcę, przeprowadzanych wśród studentów. W 1998 roku Philip Morris uplasował się ledwie w pierwszej pięćdziesiątce, w 1999 roku zajął 14 miejsce, a piąte wśród firm FMCG.

Jacek Pochłopień

NAJWAŻNIEJSZY ELEMENT: Jarosław Pawłowski, menedżer HR w firmie Philip Morris Polska, podkreśla, iż przekonanie zatrudnionych, że ich dobrowolne odejście z firmy przyniesie korzyści obu stronom, miało kluczowe znaczenie dla realizowanej strategii. fot. Borys Skrzyński

LICZY SIĘ IMAGE: Roger Nichols, szef i właściciel The Nichols Consultancy, podkreśla, że organizacja International Business Forum jest zgodna z wizerunkiem firmy, działającej na rynku międzynarodowym. fot. BS