Dopiero w drugiej części sesji kupujący mocniej zaatakowali. Analitycy tłumaczyli to wzrostem atrakcyjności papierów spółek reprezentujących nowoczesne technologie i koncernów surowcowych, które obniżyły swoje wyceny do poziomów nie notowanych od 13 lat. Finisz jednak był mocno czerwony.
Wskaźnik DJ stracił ostatecznie 2,02 proc., S&P500 zniżkował o 1,14 proc., zaś Nasdaq opadał o 0,8 proc.
Na rynek dotarły nowe dane makro z sektora nieruchomości i paliw. W pierwszym przypadku znacząco wzrosła, aż o 7,4 proc. liczba umów na sprzedaż domów podpisanych w sierpniu. Prognozy mówiły o wzroście rzędu 1,3 proc. Z kolei zapasy ropy zwiększyły się o ponad 8 mln baryłek potwierdzając spadek popytu będący następstwem spowolnienia gospodarczego.
W prestiżowej średniej Dow Jones mocno zniżkowała wycena papierów Alcoa. Aluminiowy gigant w skutek zawirowań na rynku kredytowym ma problemy ze spadkiem zamówień, a analitycy z coraz większą obawą oczekują prezentacji wyników kwartalnych spółki.
Powodów do zadowolenia nie mieli także udziałowcy czołowych koncernów motoryzacyjnych. Silnie spadały wyceny m.in. General Motors i Forda, które w trakcie sesji ustanowiły historyczne minima.
Spadkową tendencję, choć zdecydowanie słabszą niż dzień wcześniej kontynuowały papiery Bank of America. Instytucja która przejmuje Merrill Lynch sprzedała 455 mln akcji w cenie 22 USD za walor, co jest o 8 proc. niższą ceną niż wynosił kurs wczorajszego zamknięcia na NYSE.
Środowa sesja miała też symboliczne znaczenie. 9 października 2007 r. indeksy
na Wall Street ustanowiły ostatnie historyczne rekordy. Od tamtej pory, notując
systematyczny spadek sam DJ stracił ponad 33 proc.