Referendum coraz bliżej, a giełda stoi w miejscu

Maciej Zbiejcik
07-05-2003, 00:00

Polski rynek akcji przed referendum raczej nie przeżyje prawdziwej unijnej hossy, do jakiej doszło na Węgrzech. Jeśli nawet dojdzie do wzrostów przed głosowaniem, to nie będą one tak duże, jak na giełdzie w Budapeszcie.

Za miesiąc Polacy zdecydują, czy są za, czy przeciw Unii Europejskiej. Węgrzy już zdecydowali i w głosowaniu powiedzieli Unii tak. Inwestorzy spodziewali się takich wyników i przystąpili do zakupów akcji już sześć tygodni przed referendum. Główny indeks tamtejszej giełdy — BUX — zyskał w tym czasie 18 proc. Po głosowaniu zaczęła się realizacja zysków. Teraz BUX znów rośnie.

Szanse na węgierski scenariusz na polskim rynku akcji są coraz mniejsze. Po pierwsze — do referendum zostało nieco ponad cztery tygodnie, a na rynku raczej nic wielkiego się nie dzieje. Po drugie — wynik polskiego głosowania wcale nie jest przesądzony. Nawet jeśli Polacy będą za Unią, to do pełni szczęścia potrzebna jest jeszcze 50-proc. frekwencja. A o to będzie bardzo trudno.

Zdania analityków są podzielone. Część stawia na wzrosty, część twierdzi, że inwestorzy nie będą raczej grać pod referendum. Jednak nawet najwięksi optymiści nie wierzą, że dojdzie do prawdziwej hossy. Za to gdy okaże się, że wyniki referendum rozczarują, nikt nie ma wątpliwości, że dojdzie do dużych spadków.

Na razie na GPW nie widać ani śladu hossy. W tym roku indeks WIG20 stracił około 2 proc., a indeks WIG zyskał niespełna 2 proc.

— Jestem dobrej myśli. Kto wie, czy zbliżające się referendum unijne nie będzie jednym z ważniejszych impulsów, który mógłby doprowadzić do wzrostów na GPW. Równie pozytywny wpływ mogą mieć coraz lepsze dane makroekonomiczne — uważa Radosław Solan, analityk BDM PKO BP.

— Na pewno można spodziewać się zwyżki wywołanej zbliżającym się referendum. Wydaje się, że rynek już teraz zacznie dyskontować wyniki czerwcowego głosowania. Niewykluczone, iż przed samym referendum euforia inwestorów może opaść. Jednak powinna szybko powrócić, gdyby okazało się, że większość Polaków opowiedziała się za przystąpieniem do Unii Europejskiej. Wzrostom mogą także pomóc całkiem dobre wyniki, jakie pokazują spółki za I kwartał tego roku — podkreśla Piotr Wiśniewski, analityk Amerbrokers.

We wzrost notowań na warszawskiej giełdzie wierzy także Grzegorz Leszczyński, prezes Internetowego Domu Maklerskiego. Jednak jego zdaniem ich bezpośrednią przyczyną mają być przede wszystkim coraz lepsze dane makroekonomiczne oraz dobre wyniki kwartalne spółek. Na pewno nie unijna euforia.

Część analityków obawia się przebiegu pierwszych sesji po czerwcowym referendum.

— Nie liczyłbym na duże zwyżki w ostatnich tygodniach poprzedzających referendum. Raczej trudno oczekiwać, by z tego powodu doszło do hossy na giełdzie w Warszawie. Możliwe są najwyżej pojedyncze sesje umiarkowanych wzrostów. Większy wpływ na zachowanie rynków mogą mieć same wyniki czerwcowego referendum. Obawiam się, że jeśli frekwencja będzie niska, to w kolejnych dniach należy oczekiwać niekorzystnych reakcji rynków finansowych — ocenia Bartosz Ostafiński, analityk Beskidzkiego Domu Maklerskiego.

W związku z przystąpieniem Polski do UE coraz częściej porównuje się wyceny polskich spółek do firm zachodnich. Zdaniem ekspertów, nasze firmy są relatywnie tańsze.

— Przed samym referendum nie spodziewałbym się większych ruchów na naszej giełdzie spowodowanych przystąpieniem do UE. To było już wcześniej zdyskontowane przez nasz rynek. Natomiast ewentualna konwergencja związana z dostosowaniem wyceny naszych spó-łek do wartości przedsiębiorstw unijnych będzie rozłożona w czasie. Proces ten może trwać bardzo długo — ocenia Marek Świętoń, analityk ING IM Polska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Maciej Zbiejcik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / / Referendum coraz bliżej, a giełda stoi w miejscu