Region nie korzysta ze swoich atutów
Szwankuje współpraca władz województwa i jego stolicy z przedsiębiorcami
Wielkopolska odbierana jest w innych regionach jako stabilna gospodarczo. Tymczasem według profesor Wandy Gaczek rzeczywistość brutalnie weryfikuje utrwalaną przez ponad 100 lat odmienność regionu. Konserwatyzm i asekurantyzm cechujący Wielkopolan nie są atutem w epoce, w której o sukcesie gospodarczym decyduje szybkość decyzji i otwartość na innowacje.
Profesor Wanda Gaczek z Katedry Ekonomiki Przestrzennej i Środowiskowej Akademii Ekonomicznej w Poznaniu podkreśla, że o przewadze konkurencyjnej regionu w długim okresie nie decydują zasoby, ale jego siła ekonomiczna. A z tym, wbrew powszechnej opinii, nie jest w Wielkopolsce najlepiej.
Niekorzystna struktura
— Usytuowanie Wielkopolski w badaniach konkurencyjności regionów za Mazowszem i Śląskiem, to efekt struktury gospodarczej całego regionu, którą charakteryzuje duży udział rolnictwa — mówi Wanda Gaczek.
Jej zdaniem, subregiony Wielkopolski mają zróżnicowaną strukturę gospodarczą, o niekorzystnym profilu. Problemem jest brak gałęzi przemysłu związanych z nowoczesnymi technologiami.
— Najgorzej przedstawia się sytuacja w subregionach o monofunkcyjnej gospodarce. Dobrym przykładem jest okręg koniński, w którym cały przemysł budowano wokół jednego surowca — węgla brunatnego, a później produkcji aluminium. Łatwo sobie wyobrazić, jakie konsekwencje może mieć dla tego okręgu załamanie się cen aluminium na światowych rynkach, nie mówiąc już o całkowitym wyczerpaniu zasobów węgla brunatnego — zauważa Wanda Gaczek.
Dodaje, że w strukturze gospodarczej Wielkopolski przeważają branże mało perspektywiczne. Do nowoczesnych można zaliczyć przedsięwzięcia naukochłonne i prorozwojowe, np. mikroelektronikę, informatykę i telekomunikację, biotechnologię, przemysł lotniczy, samochodowy, farmaceutyczny i kosmetyczny.
Jakość zarządzania
Zdaniem prof. Wandy Gaczek, dla konkurencyjności regionu ważne są jakość zarządzania, rynku pracy, stan środowiska naturalnego i lokalnej infrastruktury.
— Te elementy są istotniejsze niż położenie geograficzne czy otoczenie makroekonomiczne — twierdzi prof. Wanda Gaczek.
W jej opinii, Poznań i cały region wielkopolski nie wykorzystują najlepiej swoich atutów.
— Etos pracy, który dziedziczymy, z pewnością pozostaje argumentem dla inwestorów. Uleciał gdzieś za to duch solidaryzmu społecznego. Generalnie rzecz ujmując, nie ma współpracy między władzami regionu i jego metropolii a środowiskiem biznesu. Na jakość zarządzania regionem niekorzystny wpływ ma silne upolitycznienie administracji samorządowej i rządowej, brak profesjonalizmu, biurokratyzm. W interesie Wielkopolan i rozwoju regionu leży poprawa tego stanu rzeczy — twierdzi Wanda Gaczek.
W cieniu Wrocławia
W ostatnich latach wiele mówi się o sukcesach Wrocławia. Poznań, do niedawna centralne miasto zachodniej Polski, zdaje się obecnie pozostawać w cieniu dolnośląskiej metropolii.
— Wrocław zamieszkuje stosunkowo młoda, dynamiczna społeczność. W mentalności tych ludzi leży otwartość na zmiany, a nawet skłonność do podejmowania pewnego ryzyka. W jakiś sposób ta mentalność przenosi się na sposób zarządzania Wrocławiem przez ekipę Marka Zdrojewskiego, prezydenta miasta — podkreśla Wanda Gaczek.
Wskazuje, że przykładem takich śmiałych poczynań zarządu Wrocławia było wykupienie za ponad 800 tys. zł wkładki promocyjnej w amerykańskim tygodniku Time.
— Trudno sobie wyobrazić, żeby zarząd Poznania zdecydował się na taki krok dla promocji gospodarczej miasta i regionu — uważa Wanda Gaczek.