1 maja oznacza fundamentalną zmianę w polskim systemie prawnym.
Mieszkańcy zjednoczonej Europy mają do czynienia z podwójnym systemem prawnym: pierwszy to ustawodawstwo kraju członkowskiego, drugi — ogólne zasady postępowania całej Unii. Co ważne, prawo wspólnotowe jest nadrzędne wobec wszelkich innych regulacji.
— Uznanie tej dwoistości, a przede wszystkim konsekwencji prymatu prawa unijnego nad krajowym, nie przychodziło krajom członkowskim łatwo. Problemy konstytucyjne miały na tym tle m.in. Francja, Niemcy i Włochy — wyjaśnia Marta Sendrowicz z kancelarii prawnej Baker & McKenzie.
Unijna konstytucja
Na prawo wspólnotowe składają się akty prawa pierwotnego i wtórnego. Do tej pierwszej grupy należą przede wszystkim traktaty założycielskie m.in. o utworzeniu Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali, o utworzeniu Wspólnoty Europejskiej, traktaty je nowelizujące m.in. jednolity akt europejski (1987), traktat o Unii Europejskiej (z Maastricht), a także traktaty o przystąpieniu nowych członków (akcesyjne).
Akty prawa pierwotnego to swoista konstytucja wspólnot, choć w niektórych sytuacjach ich postanowienia mogą mieć bezpośrednie znaczenie również dla zwykłych obywateli (np. art. 141 traktatu WE, dotyczący zasady jednakowego wynagrodzenia dla kobiet i mężczyzn za jednakową pracę).
Wtórne źródła prawa europejskiego tworzą m.in.: dyrekty- wy, rozporządzenia, decyzje i opinie.
Polska to nie wyjątek
Modelowa sytuacja to taka, że po 1 maja wszystkie nasze akty prawne będą zgodne z unijnymi, ale — jak pokazuje praktyka— jeszcze żaden kraj członkowski nie wdrożył w 100 proc. wspólnotowego prawa. Największe zaległości na 1 stycznia 2004 r. miała Grecja, a najmniejsze — Dania. Nie będziemy więc pod tym względem wyjątkiem, choć nie jest to powód do dumy.
— Problemy możemy mieć m.in. z prawem podatkowym (np. VAT na usługi internetowe), telekomunikacyjnym, farmaceutycznym, przepisami weterynaryjnymi, zastrzeżenia Unii budzą także niektóre uregulowania dotyczące zamówień publicznych. W wielu obszarach próbujemy jeszcze wynegocjować dodatkowe okresy przejściowe — mówi Marta Sendrowicz.
Tymczasem niewywiązywanie się z negocjacyjnych zobowiązań wobec Brukseli grozi sankcjami, a nawet karami finansowymi (np. ostatnio Komisja Europejska nałożyła 227 mln EUR kary na 9 krajów UE za nadprodukcję mleka w sezonie 2001/2002). W każdym razie na taryfę ulgową na pewno nie mamy co liczyć.