Regulator kontratakuje. Chce bronić drobnicy

Andrzej Stec
28-09-2009, 00:00

Strażnik prawa na polskim rynku finansowym wylicza restrykcyjne rozwiązania unijne.

Najnowszy pomysł KNF wywołał burzę. Nadzorca rynku finansowego nie daje za wygraną.

Strażnik prawa na polskim rynku finansowym wylicza restrykcyjne rozwiązania unijne.

W ubiegłym tygodniu ujawniliśmy najnowszą propozycję Komisji Nadzoru Finansowego (KNF). Chodzi o zmianę przepisów ustawy o ofercie publicznej. Regulator krajowego rynku finansowego chce zwiększyć ochronę mniejszościowych akcjonariuszy w spółkach giełdowych. W skrócie — duży inwestor, przekraczając próg 33 proc. głosów na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy spółki, będzie musiał ogłosić wezwanie do sprzedaży wszystkich akcji. Obecnie taki obowiązek istnieje dopiero po przekroczeniu progu 66 proc. głosów. Na rynku zawrzało.

Ruch na parkiecie

Inicjatywa KNF może mieć związek z coraz częstszymi przejęciami na warszawskiej giełdzie. Uaktywnili się zwłaszcza inwestorzy zagraniczni. Przykładów nie brakuje — chociażby Bankier przejęty przez medialną grupę Naspers z RPA, Suwary wchłonięte przez międzynarodową grupę Wentworth, Pol-Aqua przejmowana przez hiszpański Dragados czy chociażby Dębica, której akcje próbuje dokupić amerykański Goodyear.

Resort finansów analizuje propozycję KNF. Krajowym instytucjom na ogół się podoba. Nie spodobała się ona natomiast niektórym dużym inwestorom giełdowym — potencjalnym stronom przejmującym. Jeden z nich nieoficjalnie stwierdził nawet, że to "absolutna bzdura". Zbigniew Jakubas przyznał "PB", że obawia się zmian w przepisach przygotowanych przez KNF.

— Ogłoszenie wezwania na 100 proc. akcji już przy przekroczeniu 33 proc. głosów jest błędem. Kontrolując 33 proc. kapitału, 66 proc. jest w innych rękach. Jeśli większość nie pojawia się na WZA, to jej sprawa — powiedział Jakubas. Pisaliśmy o tym w piątek.

KNF broni propozycji

Komisja Nadzoru Finansowego nie daje za wygraną. I kontratakuje.

— Przepisy dotyczące znacznych pakietów z zasady chronią interes akcjonariuszy mniejszościowych. Stanowisko dużych graczy zawsze będzie negatywne, o ile przepisy w jakikolwiek sposób utrudniają im ruchy. Zdanie lobbystów reprezentujących interesy największych inwestorów jest istotne, ale powstaje pytanie, czy przy tworzeniu przepisów nie powinien przeważyć rozwój rynku i budowanie do niego zaufania — zastanawia się Sebastian Bogdan, wicedyrektor departamentu nadzoru obrotu KNF.

Średnia w UE: 33 proc.

Według KNF podstawowym celem zmian jest dostosowanie się do standardów przyjętych na rynkach z bogatszą tradycją i doświadczeniem.

— Wysokość progu może podlegać dyskusji, niemniej wymaga to merytorycznych argumentów. Używanie określeń typu "bzdura" w odniesieniu do projektu odwołującego się do regulacji obowiązujących na najbardziej rozwiniętych rynkach nie jest ar-gumentem merytorycznym — mówi Sebastian Bogdan.

Komisja zaproponowała wysokość progu (33 proc. w miejsce 66 proc.), opierając się na standardach europejskich. Średnia arytmetyczna dla krajów Unii Europejskiej to 35,15 proc., a większość regulacji sięga progu 33 proc.

— Istotą zmiany nie jest sama wysokość progu, a nowa filozofia przejęć. Zlikwidujemy nagminnie wykorzystywaną opcję do obejścia przepisów o wezwaniach przy przejmowaniu dużych pakietów (czyli wezwania na przysłowiową jedną akcję). Chcemy się zmierzyć z palącym problemem ceny minimalnej przy nabyciach pośrednich. Inne rynki mają podobne trudności, ale mamy nadzieję, że uda nam się wypracować rozwiązanie, które będzie do zaakceptowania przez zdecydowaną większość uczestników rynku — przekonuje przedstawiciel Komisji Nadzoru Finansowego.

Według naszych informacji zmiany mogą wejść w życie szybko, w najbliższych miesiącach.

Andrzej Stec

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Andrzej Stec

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Regulator kontratakuje. Chce bronić drobnicy