Rehabilitacja zamiast domów starców

KAJ
30-10-2009, 00:00

Za drugim podejściem

Za drugim podejściem

wreszcie się udało.

Na NewConnect debiutuje

Serenity w nieco uboższej

odsłonie.

Emisja gdańskiej spółki jest niewielka. Wynosi ledwie 1,1 mln zł, co nie zmienia faktu, że debiutujące dziś Serenity plany ma wciąż ambitne. W ciągu trzech lat chce osiągnąć przychody na poziomie 30 mln zł. W 2014 r. ten wskaźnik ma już oscylować na poziomie 50 mln zł. Spółka obiecuje też pokaźne zyski. Od 2 mln zł w przyszłym roku do 9,5 mln zł za 5 lat.

— Zaczniemy od rozwijania sieci placówek rehabilitacyjnych, skupimy się głównie na osobach po udarach mózgu. Od 2013 r. zaczną działać nasze pierwsze dwa domy opieki dedykowane starszym osobom. Do końca 2014 r. ma być ich już pięć — wyjaśnia Piotr Nalepa, prezes i główny akcjonariusz gdańskiej firmy.

Prezes spółki przyznaje, że plany większej emisji pokrzyżował kryzys. Na razie Serenity porzuciła pomysł emisji publicznej za 18 mln zł i budowy 12 domów. To m.in. dlatego zarząd giełdy w lipcu nie dopuścił do obrotu papierami spółki.

— Uznaliśmy, że Serenity stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa obrotu i interesu jego uczestników — uzasadniał Ludwik Sobolewski, prezes GPW.

Teraz spółka nieco utemperowała apetyt. Certyfikat uczestnika rynku giełdowego ma głównie pomóc w negocjacji z bankami i funduszami zainteresowanymi kredytowaniem skromniejszych inwestycji w spółki. Dane, na których Serenity opiera swój biznesplan, pozostały aktualne. Za dekadę liczba emerytów w Polsce podwoi się.

— Wciąż 60 proc. chorych pozostaje po udarze z trwałymi objawami ogniskowego uszkodzenia mózgu. Oni wymagają rehabilitacji. Niedługo uruchomimy pierwszą placówkę rehabilitacyjną w Gdańsku. Następne będą otwierane w 2010 r. — informuje Marek Bylina, członek zarządu Serenity.

W 2011 r. spółka planuje wyjście poza teren Trójmiasta i otwieranie kolejnych placówek na terenie najważniejszych aglomeracji miejskich.

— Marża na ich działalności będzie wyższa niż w przypadku domów opieki, ale w segmencie punktów medycznych można spodziewać się ostrej konkurencji. Dlatego chcemy zdywersyfikować źródła przychodów — twierdzi Marek Bylina.

Spółka szacuje, że średnia marża EBITDA z jej obu biznesów wyniesie 25 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: KAJ

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Rehabilitacja zamiast domów starców