Reino idzie na giełdę na skróty

opublikowano: 23-05-2018, 22:00

Nieudana oferta publiczna sprzed dwóch lat nie zraziła grupy nieruchomościowej. Debiut na GPW ma być wstępem do budowy dużego holdingu finansowego

Umożliwienie polskim inwestorom zarabiania na rodzimych nieruchomościach komercyjnych — taki cel przyświecał siedem lat temu założycielom Reino Partners. Pierwszym dzieckiem firmy był fundusz Dywidenda FIZ — od klientów bankowości prywatnej zebrano około 12 mln EUR, za które w 2014 r. zakupiono krakowski biurowiec Kapelanka 42 B. Rok później za pośrednictwem Dywidendy Plus spółka nabyła biurowce Malta House w Poznaniu oraz gdańską Alchemię I. Kolejnym krokiem Reino było utworzenie funduszu deweloperskiego, który inwestuje w dopiero powstające budynki. Choć działalność spółki przez lata koncentrowała się na nieruchomościach, jej twórcy od początku zakładali, że będzie ona fundamentem dużego holdingu finansowego, który tworzy i oferuje fundusze we wszystkich klasach aktywów i nimi zarządza.

NOWE ROZDANIE:  Zdaniem Radosława Świątkowskiego, prezesa Reino Partners, dwa ostatnie lata to okres fundamentalnych zmian na rynku zarządzania aktywami i dystrybucji produktów inwestycyjnych, które sprawiają, że rynek w wielu obszarach określa się na nowo. Rośnie także świadomość inwestorów, którzy oczekują atrakcyjniejszej oferty, nieograniczającej się tylko do akcji i obligacji.
Zobacz więcej

NOWE ROZDANIE: Zdaniem Radosława Świątkowskiego, prezesa Reino Partners, dwa ostatnie lata to okres fundamentalnych zmian na rynku zarządzania aktywami i dystrybucji produktów inwestycyjnych, które sprawiają, że rynek w wielu obszarach określa się na nowo. Rośnie także świadomość inwestorów, którzy oczekują atrakcyjniejszej oferty, nieograniczającej się tylko do akcji i obligacji. Fot. Marek Wiśniewski

— Ważną częścią projektu jest własne TFI i dom maklerski, licencjonowane podmioty zapewniające kontrolę i bezpieczeństwo prowadzonej działalności, a także zatrzymanie całej marży z własnych produktów — mówi Radosław Świątkowski, współzałożyciel i prezes Reino Partners, który przed laty był zaangażowany w działalność inwestycyjną Grupy BBI na rynku nieruchomości, początkowo jako menedżer funduszu BBI Nieruchomości, a następnie członek zarządu, zarządzający funduszem deweloperskim w spółce giełdowej BBI Development NFI.

Wielka mobilizacja

Budowę holdingu finansowego Reino postanowiło zacząć od wejścia na giełdę. Możliwości były dwie: przeprowadzenie IPO albo przejęcie spółki już obecnej na parkiecie.

— Wybraliśmy przejecie, przede wszystkim ze względu na czas. Szukaliśmy spółek bez obciążeń. Interesowały nas podmioty, które nie prowadzą już działalności operacyjnej, a restrukturyzacja ich bilansu byłaby jak najprostsza i najkrótsza. Profil działalności nie miał znaczenia. Przedmiotem transakcji było wyłącznie miejsce na giełdzie — mówi Radosław Świątkowski.

Reino udało się znaleźć spółkę spełniającą te warunki, w dodatku z głównego rynku GPW. To dawny dom maklerski Graviton, niedziałający już od prawie dwóch lat. Wartość wezwania będzie opiewać na 1,6 mln zł [żeby doszło do transakcji, cena za akcję Gravitonu nie może przekroczyć 1,6 zł — red].

— Wszyscy akcjonariusze otrzymają takie same warunki. Każdy będzie mógł wybrać między sprzedażą a pozostaniem w spółce i uczestniczeniem we wzroście wartości z nowymi właścicielami i nową strategią. W przypadku wyboru pierwszego rozwiązania będzie można wyjść z atrakcyjną premią w stosunku do aktualnej wartości — zapewnia Radosław Świątkowski.

Jeszcze we wtorek kurs akcji Gravitonu wynosił 55 gr — w środę, po zapowiedzi Reino, podrożały do 1,60 zł. Rozliczenie wezwania i zawarcie umów objęcia akcji aportowych nastąpi mniej więcej w połowie sierpnia 2018 r. Pod nową nazwą — Reino Capital — z wprowadzonymi do obrotu akcjami i nowym pomysłem spółka zadebiutuje w IV kwartale 2018 r. Budowa holdingu ma potrwać 2–3 lata. Prezes zapewnia, że w grupie nie będzie przypadkowych spółek.

— W grę wchodzą konkretne podmioty. Chcemy, by przynajmniej jeden z nich dołączył do grupy jeszcze w tym roku. W przypadku TFI interesują nas kompetencje i doświadczenie w tradycyjnych klasach aktywów, a nie sama licencja. W ciągu pięciu lat chcielibyśmy zarządzać funduszami polskimi i zagranicznymi o łącznej wartości aktywów na poziomie co najmniej 5 mld zł. Docelowo cały holding ma być wart nie mniej niż 500 mln zł. Chcemy, by nieruchomości komercyjne nadal stanowiły istotną część biznesu grupy — nie mniej niż 40 proc. To klasa aktywów, w której skala jest niezwykle istotna, a udział polskiego kapitału będzie wzrastał — twierdzi Radosław Świątkowski.

Powtórka sprzed dwóch lat

Na giełdę Reino wybiera się nie od dziś. W 2016 r. podjęło próbę wprowadzenia na parkiet spółki Dywidenda Plus, która miała być pierwszym na polskim rynku podmiotem typu REIT. Plan spalił na panewce, bo nie było dość chętnych na akcje po ustalonej cenie (oferowano 3 mln akcji po 100 zł za sztukę), co firma tłumaczyła sytuacją na rynkach finansowych i niepewnością inwestorów związaną z wprowadzeniem do polskiego systemu prawnego regulacji dotyczących REIT-ów. Analitycy dorzucali do listy powodów deficyt konkretów i konkurencyjną ofertę Celon Pharmy.

Ścieżka na przełaj

Zdaniem Mateusza Muchy, menedżera w Navigator DM, wejście na giełdę poprzez przejęcie notowanej spółki, nieprowadzącejdziałalności operacyjnej, to interesujące rozwiązanie dla firm myślących o debiucie na GPW.

— Notowanie akcji na giełdzie i obserwowanie spółki przez analityków może zwiększyć jej wiarygodność. To może wpłynąć na obniżenie kosztów finansowania dłużnego, zwłaszcza obligacji, nie zwiększając przy tym obowiązków informacyjnych. Należy jednak pamiętać, że przejęcie innego podmiotu zawsze wiąże się z ryzykiem prawnym, podatkowym itp., co należy szczegółowo zbadać w trakcie due dilligence poprzedzającego transakcję — mówi Mateusz Mucha, menedżer w Navigator DM.

OKIEM EKSPERTA

Wiele do nadrobienia

JAROSŁAW SKOCZEŃ, członek zarządu Emmerson Realty

TFI wyspecjalizowane w funduszach nieruchomościowych działają w Polsce od kilkunastu lat. Sprzedają certyfikaty inwestycyjne, budują nieruchomości albo inwestują w istniejące budynki, a następnie — przeważnie po upływie kilku lat, gdy ich wartość wzrośnie — powinny je sprzedawać i nadwyżką podzielić się z inwestorami. W praktyce, niestety, jest trochę inaczej. Przeważnie fundusze albo osiągają bardzo niskie zyski, albo — częściej — przynoszą straty i nie mają nawet na zwrot kapitału. Rynek nieruchomości w Polsce jest bardzo nieprzewidywalny, a nie mamy jeszcze wyspecjalizowanej kadry menedżerów, którzy potrafią skutecznie zarządzać takimi przedsięwzięciami biznesowymi. Cały czas jednak się uczymy.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Gołasa

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Reino idzie na giełdę na skróty