Podmiot ma zarządzać portfelem "wszystkich istotnych klas aktywów" o wartości co najmniej 5 mld zł.

- Jedynym celem przejęcia jest miejsce na parkiecie. Wybraliśmy podmiot notowany na rynku głównym o możliwie najmniejszej kapitalizacji i z praktycznie całkowicie wygaszoną wcześniejszą działalnością. Status giełdowy odgrywa w naszych planach niezwykle istotną rolę, zapewniając transparentność działalności, dostęp do kapitału, a także płynność akcji, zarówno dla właścicieli spółek włączanych do holdingu, jak i inwestorów, którzy będą chcieli być częścią tego przedsięwzięcia. Kluczowy jest także czas. – wyjaśnia Radosław Świątkowski, współzałożyciel i prezes REINO Partners, spółki, która tworzy Reino Capital.
Nowo budowany holding ma prowadzić działalność w zakresie tworzenia i oferowania produktów inwestycyjnych oraz zarządzania wehikułami inwestycyjnymi na rynku polskim oraz wybranych zagranicznych.
Kluczowe miejsce w strukturze holdingu ma również zajmować własna dystrybucja z istotną rolą domu maklerskiego.
- Dystrybucja to ten obszar rynku, dla którego ostatnie zmiany przepisów mają największe konsekwencje. Jest to zarazem ta część biznesu, w której systemowo jest najwięcej do poprawienia. Nadszedł wreszcie dobry moment na zbudowanie dużego niezależnego podmiotu. Wcześniej zbudowanie takiej struktury poza detalicznym bankiem było niezwykle trudne. Własna dystrybucja staje się kluczowa także z punktu widzenia compliance – wyjaśnia Radosław Świątkowski.
Według aktualnego harmonogramu, proces przejmowania giełdowej spółki, którego ważną częścią będzie podwyższenie kapitału oraz publiczne wezwanie do sprzedaży akcji, zakończy się w połowie sierpnia. Akcje Reino Capital będzie można kupić na GPW w IV kwartale 2018 roku.
W 2016 r. o wejście na GPW bezskutecznie starała się spółka Reino Dywidenda Plus, określająca się jako pierwszy polski REIT - podmiot inwestujący w nieruchomości przynoszące stały dochód.
