Rekiny z Wall Street wyprzedzają zmiany prawne

Marcin Mostowy
opublikowano: 2010-09-17 00:00

Wprowadzenie dodatkowych regulacji instrumentów pochodnych w USA od 2011 r. ma ograniczyć skalę działalności podmiotów finansowych m.in. na rynku towarowym. Nie od dziś wiadomo jednak, że najwięksi gracze na rynkach finansowych wyprzedzają pomysły regulatorów o kilka kroków. Największe banki takie jak: Goldman Sachs, JP Morgan czy Morgan Stanley zatrudniają setki utalentowanych osób, które mają jeden cel — jak osiągnąć ponadprzeciętną stopę zwrotu nie łamiąc przy tym prawa.

Skoro potencjał zarobku na rynku instrumentów pochodnych ma być ograniczony, to dlaczego nie zaangażować się w rynek fizyczny? Tego już nikt nie zabrania.

W tym roku na rynku miało miejsce kilka ważnych przejęć na rynku towarowym. Goldman Sachs w lutym za 550 mln dolarów kupił Metro International, operatora globalnej sieci magazynów zatwierdzonych przez Londyńską Giełdę Metali. W tym samym okresie JP Morgan odkupił od banku Royal Bank of Scotland za 1,7 mld dolarów RBS Sempra, brokera działającego na rynku towarowym. Warto podkreslić, że amerykański bank uzyskał w transakcji wszystkie aktywa brokera poza aktywami amerykańskimi. JP Morgan zdaje sobie bowiem sprawę, że wprowadzone regulacje na rynku amerykańskim, przynajmniej obecnie, są bardziej restrykcyjne niż w innych regionach świata. Dzięki temu przejęciu, JP Morgan dołączył do grona największych instytucji działających na rynku towarowym.

Widać, że rekiny z Wall Street znalazły lukę w proponowanych regulacjach, by nadal aktywnie działać na rynku towarowym. Historia tych banków uczy, że bardzo dobrze przewidują one, w której części gospodarki można zarobić najwięcej. Tymczasem rynek surowcowy w ostatnich czasach rozwijał się bardzo intensywnie w odpowiedzi na zwiększony popyt fizyczny, między innymi z Chin. Pytanie tylko czy regulatorom chodziło o to, by graczy finansowych zmobilizować do większego zaangażowania na stosunkowo niewielkim rynku towarowym? W warunkach gry fizycznego popytu i podaży możliwości spekulacji i wpływu na cenę kształtują się naprawdę interesująco.

Marcin Mostowy

dyrektor departamentu zabezpieczeń KGHM