Wysokość budżetów reklamowych firm leci wciąż na łeb na szyję. W czasie recesji najmodniejsze jest trzymanie się za kieszeń. Także w zakresie promocji.
- Prędzej czy później kryzys minie. Dlatego wydatków na reklamę, mającą długofalowy charakter, nie warto obcinać – uważa Rafał Oracz dyrektor generalny CR Media Consulting.
Dobrze zilustrował taką tezę James Surowiecki, publicysta ekonomiczny „New Yorkera” wskazując w jednym z felietonów dwie pączkujące 80 lat temu firmy. Kellogg i Post dominowały wówczas na niewielkim, ale znanym rynku płatków śniadaniowych w USA. Gdy nadeszła Wielka Depresja, obie organizacje wiedziały, że Amerykanie nie są przesadnie przywiązani do formuły śniadań proponowanej przez Post i Kellogg. Płatki śniadaniowe mogły więc szybko zniknąć z menu amerykańskich rodzin.
- Post zrobił przewidywalny ruch: przejrzał wydatki i ściął te na reklamę. Ale Kellogg podwoił tę pozycję w budżecie i wszedł agresywnie w reklamę radiową, promując nowe rodzaje płatków. W 1933 r., gdy gospodarka była jeszcze w opłakanym stanie, zyski Kellogga już wzrosły o 30 proc., a firma stała się tym, czym jest do dziś: dominującym graczem w branży – przypomina publicysta “New Yorkera”.
Jakie wnioski wyciągnęły polskie firmy z poprzedniego kryzysu? O tym więcej w dzisiejszym „PB”
Kierowanie firmą w czasie kryzysu nie musi być trudne. Przeczytaj rady ekspertów. Zobacz, jak w trudnych chwilach radzą sobie inni. Szukaj rad, inspiracji i prostych rozwiązań w „Pulsie Biznesu" i na stronie kryzysk.pb.pl