Rekomendacja T tonie w uwagach

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 13-10-2009, 00:00

Nadzorca wysłał bankom projekt. Banki zgłosiły uwagi. KNF odesłała uwagi do uwag, do których branża dopisuje kolejne.

Standard dla kredytów miał być gotowy w styczniu. Nie będzie

Nadzorca wysłał bankom projekt. Banki zgłosiły uwagi. KNF odesłała uwagi do uwag, do których branża dopisuje kolejne.

Kiedy w grudniu 2008 r. Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) prezentowała założenia rekomendacji T, która ma wyznaczyć nowe standardy oceny ryzyka kredytowego oraz zasady udzielania kredytów, założenie było takie, że w lipcu dokument będzie gotowy. Do banków projekt trafił w grudniu 2008 r. 37 stron.

W lutym banki odesłały dokument wraz z uwagami. 50 stron. Korespondencja na jakiś czas zamarła. W sierpniu komisja odesłała swoje uwagi. Obecnie Związek Banków Polskich (ZBP) kończy prace nad odpowiedzią. Będzie gotowa w tym tygodniu. W zasadzie już jest, bo do dogrania jest tylko jeden szczegół, za to bardzo ważny.

— Chodzi o wspólne stanowisko w sprawie DTI, czyli wskaźnika zobowiązań do dochodów kredytobiorcy —mówi Joanna Tylińska, doradca prezesa ZBP.

Projekt rekomendacji zakłada, że zobowiązanie nie może przekroczyć 50 proc. dochodów. Przy czym nie chodzi tylko o dług z tytułu zaciągniętego kredytu, lecz również inne zobowiązania. Rekomendacja wymienia alimenty, ale banki rozumieją zalecenia nadzorcy literalnie, że chodzi też o rachunki za media, komórkę, czynsz itp. Pytanie, jak sprawdzić wielkość zobowiązań klienta.

— Sugerujemy, żeby nie wyznaczać DTI dla całego rynku, lecz by poszczególne banki ustalały poprzeczkę dla swoich kredytobiorców — mówi Joanna Tylińska.

Stabilność rynku

Spór o poziom DTI jest jedną z wielu rozbieżności między branżą a nadzorcą. Pozostałe mieszczą się na 40 stronach. Nawet jeśli nadzorca szybciej uwinie się z pracą i uwagi banków rozpatrzy szybciej niż ostatnim razem, szanse na to, by zdążył przygotować dokument do końca roku, są niewielkie.

KNF może rekomendację zatwierdzić, ale nie ma takiej możliwości, by banki przygotowały się na nowe rozwiązanie (a niektóre rzeczywiście wymagają sporo pracy) do stycznia 2010 r., kiedy regulacje miałyby wejść w życie. Wydaje się, że nadzorca rynku nie będzie cisnął na terminy. Zresztą rok temu, prezentując projekt, obiecał, że da bankom kilka miesięcy na dostosowanie się.

Zdrowy Biznes
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE
×
Zdrowy Biznes
autor: Katarzyna Latek
Wysyłany nieregularnie
Katarzyna Latek
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

— Na początku tego roku zapowiadaliśmy, że stanie się to w 2010 r. To bardzo ważny dokument i musi zostać dobrze przygotowany. Przypomnę, że prace nad rekomendacją S trwały dwa lata — mówi Marta Chmielewska-Racławska z biura prasowego KNF.

I dodaje:

— Zdanie lobbystów, również lobbystów bankowych, jest istotne, ale ważniejsza jest stabilność systemu finansowego i zapobieżenie przekredytowaniu, w szczególności osób o niskich dochodach.

Nie przeregulować

Branża bankowa też uważa, że sprawę należy dokładnie przemyśleć, ponieważ rekomendacja ustawi rynek kredytowy na kilka najbliższych lat. A przecież działają na nim nie tylko banki. Coraz mocniejszym graczem są SKOK i instytucje parabankowe. Ich rekomendacja nie dotyczy, bo reguluje tylko działalność banków.

— Jeśli wprowadzimy nadmierne zaostrzenia dla kredytów bankowych, to kredytobiorcy pójdą po pieniądze do innych instytucji, gdzie obostrzenia ostrożnościowe są mniejsze. W konsekwencji rekomendacja mająca na celu ochronę nie tylko rynku, ale właśnie klientów, zadziała wbrew ich interesom — przekonuje Joanna Tylińska.

Mariusz Karpiński, który przez 15 lat zarządzał GE Money Bankiem, wyspecjalizowanym w kredytach i pożyczkach konsumenckich, przestrzega przed przeregulowaniem rynku.

— Rekomendacja jest potrzebna i będzie pożyteczna. Nie powinna być jednak aż tak drobiazgowa i skomplikowana. Wystarczyłoby kilka prostych i mniej restrykcyjnych regulacji — mówi Mariusz Karpiński, który uważa, że np. poziom zobowiązań do przychodów zamiast 50 proc. mógłby zostać ustawiony na pułapie 70 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane