Rekonstrukcja rządu Marcinkiewicza; Lepper i Giertych wicepremierami

(Paweł Kubisiak)
opublikowano: 2006-05-05 22:50

Prezydent Lech Kaczyński mianował w piątek pięciu nowych członków rządu. Do koalicji rządowej PiS i Samoobrony dołączyła LPR. Dzięki temu w Sejmie rząd może liczyć obecnie na poparcie 245 posłów.

Prezydent Lech Kaczyński mianował w piątek pięciu nowych członków rządu. Do koalicji rządowej PiS i Samoobrony dołączyła LPR. Dzięki temu w Sejmie rząd może liczyć obecnie na poparcie 245 posłów. Większość sejmowa pozwoli koalicji na przegłosowanie ustaw. Nie pozwoli jednak na zmianę Konstytucji, do której potrzebna jest większość 2/3 głosów w 460 osobowym Sejmie. Opozycja nie wróży nowemu gabinetowi długiego funkcjonowania. 

 - Rząd koalicji PiS, Samoobrony i LPR dysponuje w Sejmie wystarczającą większością, by przeprowadzać zmiany zapisane w programie "Solidarne państwo" - powiedział premier Kazimierz Marcinkiewicz po powołaniu nowych ministrów.

Przy takiej większości parlamentarnej - ocenił premier - nastąpi przyspieszenie wdrażania programu rządu. Według niego, wzmocnienie rządu "przez osobowości polityczne liderów politycznych dwóch kolejnych ugrupowań daje szanse na wykorzystanie tej sytuacji i realizację programu w taki sposób, aby Polacy już w tym roku odczuli zmiany.

Jednocześnie szef rządu poinformował, że przyjął dymisję ministra spraw zagranicznych Stefana Mellera, złożoną w ubiegłym tygodniu po podpisaniu umowy koalicyjnej między PiS, Samoobroną i grupą b. posłów LPR. Nieznane jest jeszcze nazwisko następcy Mellera.

W zrekonstruowanym gabinecie liczba resortów wzrosła z 16 do 19, gabinet liczy 20 ministrów i czterech wicepremierów, czyli o dwóch więcej. Nowymi wiceszefami rządu zostali: przewodniczący Samoobrony Andrzej Lepper, który objął ministerstwo rolnictwa i rozwoju wsi oraz prezes LPR Roman Giertych, powołany na ministra edukacji narodowej. Dotychczasowy szef resortu edukacji Michał Seweryński obejmie ministerstwo nauki i szkolnictwa wyższego.

Resortem pracy i polityki społecznej pokieruje przedstawicielka Samoobrony Anna Kalata.

W wyniku podziału resortu budownictwa i transportu - szefem ministerstwa budownictwa został Antoni Jaszczak, rekomendowany przez Samoobronę. Dotychczasowy minister transportu i budownictwa Jerzy Polaczek pozostanie szefem resortu transportu. Poseł LPR Rafał Wiechecki został ministrem gospodarki morskiej. 28-letni Wiechecki będzie najmłodszym ministrem po 1989 roku. 

Po uroczystości zaprzysiężenia nowych ministrów w Pałacu Prezydenckim odbyło się posiedzenie rządu w nowym składzie, poświęcone przyjęciu rozporządzeń atrybucyjnych dotyczących zakresu obowiązków w nowych resortach.

Podczas uroczystości powołania nowych ministrów prezydent Kaczyński podkreślił, że sześć miesięcy po wyborach parlamentarnych Polska ma koalicję większościową, która ma wielką szansę na dokonanie niezbędnych zmian, w tym naprawy państwa.

Prezydent dodał, że po wrześniowych wyborach oczekiwano powstania innej koalicji, jednak nie powstała ona z woli partii, która zajęła drugie miejsce w wyborach ".

Lepper powiedział, że przed zrekonstruowanym rządem są duże wyzwania, ale jest on w stanie bardzo szybko doprowadzić do zmian i do przyspieszenia prac niektórych resortów. Zdaniem nowego ministra rolnictwa, trzeba zrobić wszystko, by prawidłowo wykorzystać środki z UE i własne, zainwestować je w infrastrukturę i rolnictwo.

    Roman Giertych - nowo powołany wicepremier i minister edukacji narodowej zapowiedział natomiast, że w ciągu najbliższych tygodni przedstawi program zmian w edukacji, które "zapobiegną narkotykom, przemocy, pozwolą formować nowe pokolenie Polaków".

    "Ludzie oczekiwali rządu odnowy, a otrzymali rząd beznadziei" - skomentował zmiany w rządzie Marcinkiewicza sekretarz generalny PO Grzegorz Schetyna. Nie wróży tej koalicji długiego żywota. "Szybko przyjdą konflikty o personalia, podział stanowisk, czy wspólny program. To jest mariaż na chwilę bez wspólnego programu, tylko po to, żeby powstała większość" - mówił.

    Szef SLD Wojciech Olejniczak ocenia, że koalicja w obecnym kształcie "potrwa jeszcze kilkanaście miesięcy". "To będzie koalicja polityki, a nie pracy; jej członkowie koncentrować będą się na interesie własnych partii, a nie Polski" - powiedział.

    Janusz Piechociński - wiceszef PSL, które choć brało udział w rozmowach koalicyjnych, nie weszło do rządu - zapowiedział natomiast, że ludowcy będą "specyficzną opozycją". "Na pewno nie będziemy taką opozycją, jaką od samego początku jest SLD czy PO. Będziemy starali się wydzielić sprawy i przestrzenie, w których nie ma różnicy między rządzącymi, a tymi, którzy się w układzie rządowym nie znaleźli" - wyjaśniał.

    Zdaniem politologa dra Marka Migalskiego z Uniwersytetu Śląskiego, powstanie koalicji większościowej zagwarantuje "spokój i ciszę" na najbliższe kilkanaście, a może nawet kilkadziesiąt miesięcy. Migalski przewiduje, że LPR - w przeciwieństwie do PiS i Samoobrony - będzie w zrekonstruowanym rządzie "elementem destrukcyjnym".

    "Nie dlatego Liga weszła do rządu, że to jej ulubiony układ (...) Giertych zrobił to z powodu groźby rozpadu jego ugrupowania i utraty przywództwa. Ponadto udało mu się wynegocjować dobre warunki w rządzie i oddalił perspektywę wcześniejszych wyborów, które byłyby dla Giertycha +śmiercią polityczną+" - wyjaśnił Migalski. 

Ekspert Niezależnego Ośrodka Badań Ekonomicznych (NOBE) prof. Witold Orłowski ocenia, że gospodarka bardzo spokojnie reaguje na utworzenie koalicji i zmiany w rządzie. Jego zdaniem, w powszechnej opinii przeważa pogląd, że polityka gospodarcza rządu nadal będzie prowadzona według zasad, które nią kierowały przez ostatnich kilkanaście lat.

Z kolei prof. Ireneusz Krzemiński uważa, że obecna koalicja ma charakter narodowo-katolicki. Jego zdaniem, władzę nad państwem przejęła "bardzo silna ideologicznie orientacja".

Publicysta Rafał Ziemkiewicz uważa, że większość Polaków przyjęła z ulgą powstanie rządu, który ma większość w parlamencie. Jego zdaniem dało się już zauważyć zmęczenie trwającą przez ostatnie pół roku "nieustanną improwizację na scenie politycznej." Publicysta przyznał, że obecność w rządzie Andrzeja Leppera i Romana Giertycha budzi niepokój z powodu - jak to ujął - "głupstw", które mówili w czasie kampanii wyborczej

- Prawo i Sprawiedliwość chce przejąć elektoraty Samoobrony i Ligi Polskich Rodzin - taką opinię wyraził w radiowej Jedynce doktor Bohdan Kaczmarek z Instytutu Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Zdaniem politologa trudno przewidzieć, czy koalicja okaże się trwała. Z jednej strony między jej uczestnikami może dojść do konfliktu, ale z drugiej strony, jak podkreślił Kaczmarek, może ich połączyć wspólne działanie.

Doktor Kaczmarek powiedział, że nowy skład polskiego rządu będzie budził wątpliwości w Unii Europejskiej. Spotęguje je fakt, że Polska nie ma teraz ministra spraw zagranicznych. Politolog nie wykluczył, że niektórzy politycy koalicji podejmą teraz działania wymierzone przeciwko integracji europejskiej.

Publicysta Janusz Rolicki uważa, że rząd ma po rekonstrukcji duże szanse, aby przetrwać do następnych wyborów. Jego zdaniem trzy tworzące go partie łączy wspólnota interesów. Według Rolickiego, Polskę czeka pod nowymi rządami trudny okres, bo nowej koalicji nie interesuje rozwiązywanie bieżących problemów kraju. Jego zdaniem, jest ona raczej zwrócona wstecz, a nie w przyszłość. Rolicki uważa, że nowy rząd będzie ksenofobiczny, "zwrócony bokiem do Unii", ideologiczny, mało profesjonalny i nieprzygotowany do wykorzystania historycznej szansy jaką jest - jego zdaniem - wejście Polski do Unii Europejskiej.

DA (PAP, IAR)