Lokalne rynki nie stwarzają firmom budowlanym większych szans rozwoju. Witold Lacek, prezes przedsiębiorstwa Telka z Białegostoku, twierdzi, że mimo słabej kondycji polskiego budownictwa, przedsiębiorcy mogą poruszać się na rynku w taki sposób, aby przetrwać ten trudny okres.
W Białymstoku, poza Towarzystwem Budownictwa Społecznego, niewiele buduje się mieszkań. Dlatego firma Telka, wykonująca instalacje sanitarne i elektryczne, zdecydowała się na prowadzenie dodatkowych prac w Warszawie.
— Nasze przedsiębiorstwo powstało w 1990 r. Z reguły zakładaliśmy instalacje jako podwykonawcy. Niestety, na lokalnym rynku nie mieliśmy wystarczającej liczby zleceń, dlatego dwa lata później rozpoczęliśmy prace w rejonie Warszawy. W roku ubiegłym doszliśmy do wniosku, że więcej osiągniemy prowadząc inwestycje jako generalni wykonawcy i w 2002 r. oddaliśmy do użytku pierwszy obiekt w stolicy, przy budowie którego pełniliśmy tę właśnie rolę. Nie zrezygnowaliśmy jednak z działalności na terenie Białegostoku — opowiada Witold Lacek.
Na lokalnych rynkach budowlanych, duża konkurencja prowadzi do drastycznego spadku cen. Część firm, ze względu na brak innych zleceń, podchodzi do przetargów, proponując ceny na granicy kosztów własnych. Mimo że podmioty takie szybko bankrutują, ich działalność odbija się negatywnie na całym rynku, ponieważ przyczynia się do zaniżania cen usług budowlanych.
Zdaniem Witolda Lacka, znacznie więcej możliwości mają firmy wykonawcze i podwykonawcze prowadzące inwestycje w Warszawie. Jednak nawet w stolicy liczba zleceń na prace instalacyjne przy budowie nowych obiektów nie jest wystarczająco duża, aby zapewnić pracę wszystkim wyspecjalizowanym w nich firmom. Alternatywnym rozwiązaniem są dla nich prace przy remontach skorodowanych instalacji w starszych budynkach.
— Nieruchomości wybudowane w latach 60. i 70. już wymagają lub wkrótce będą wymagały wymiany instalacji. Będziemy więc mieli duże pole do popisu. Jednak skala zleceń na prace modernizacyjne będzie zależała od wielkości przeznaczonych na nie środków. Wspólnoty mieszkaniowe, które powstają od kilku lat, nie zgromadziły jeszcze kwot niezbędnych do wykonania generalnych remontów. Ciągle jednak zbierają środki w funduszach odtworzeniowych i przyszłość naszej firmy łączę właśnie z prowadzeniem prac remontowych — mówi Witold Lacek.
Zachodnie firmy budowlane i instalacyjne, działające na polskim rynku, stanowią niebezpieczną konkurencję. Zdaniem Witolda Lacka, część krajowych podmiotów będzie musiało wypaść z rynku.
— Firmy zachodnie już wchodzą do Polski ze swoim kapitałem. W przeciwieństwie do nich, krajowi wykonawcy i podwykonawcy nie dysponują środkami finansowymi, pozwalającymi skredytować całą inwestycję. Mamy jednak jeszcze tę przewagę, że nasza siła robocza jest stosunkowo tania i możemy oferować tańsze usługi — twierdzi Witold Lacek.