Czytasz dzięki

Rentowności w górę

  • Emil Szweda
opublikowano: 15-09-2019, 22:00

Od 3 września (na długo przed ogłoszeniem decyzji EBC) rentowność obligacji skarbowych wyraźnie rośnie, zarówno na rynkach rozwiniętych, jak i wschodzących.

Czwartkowy komunikat nie zmienił tego trendu. Na razie można mówić jedynie o korekcie wcześniejszego rajdu na rynkach obligacji, co dla inwestorów indywidualnych zaangażowanych w funduszach obligacji inwestujących na rynkach zagranicznych może być sygnałem, że wrzesień może przynieść nieco słabsze wyniki niż wcześniejsze miesiące. I niewiele poza tym. Być może sytuacja rozwinie się nieco w dłuższym terminie — ostatecznie rynek od miesięcy spekulował o możliwości ponownego uruchomienia programu skupu obligacji przez EBC i być może nadszedł czas realizacji zysków, a być może też rynek jest nieco rozczarowany skalą programu (20 mld EUR miesięcznie to mniej niż w drugiej połowie 2018 r., gdy program wygaszano).

U nas spojrzenia inwestorów biegną jednak w zupełnie innym kierunku. W sierpniu resort finansów ponownie sprzedał rekordową liczbę obligacji oszczędnościowych (1,75 mld zł i ponad 1,4 mld zł netto), z czego 44 proc. przypadło na obligacje czteroletnie, indeksowane inflacją. Udział wszystkich obligacji indeksowanych inflacją wyniósł 57 proc., a liczony od początku roku 40,7 proc. W 2018 r. było to 34,6 proc., a w 2015 r. 16,5 proc — trend jest silnie rosnący, co jednak niekoniecznie musi od razu oznaczać wysokie zwroty dla nabywców. Warto sobie przypomnieć rok 2012, gdy udział obligacji indeksowanych inflacją w sprzedaży obligacji oszczędnościowych wyniósł rekordowe 62,5 proc. Jednak od tamtego czasu wysoka dotąd inflacja (3,8-3,9 proc.), poczęła spadać, by w 2015 r. zmienić się w deflację rzędu 1,6 proc. Innymi słowy inwestorzy indywidualni nie wykazywali się w przeszłości dobrym timingiem w zajmowaniu pozycji na tego rodzaju papierach, jednak dziś tłumaczy ich choćby fakt, że obligacje o stałym oprocentowaniu dają ujemną realną rentowność (są oprocentowane poniżej inflacji), sens ich zakupu jest więc jeszcze mniejszy względnie okaże się iście wizjonerskim posunięciem, zwłaszcza w kontekście ryzyka realizacji wszystkich obietnic wyborczych tak ochoczo składanych na miesiąc przed terminem wyborów.

Dla rynku obligacji — tym razem profesjonalnego — wybory mają szczególne znaczenie, bowiem wobec odwołania posiedzenia Sejmu w minionym tygodniu szansa na przegłosowanie ustawy o ofercie publicznej (dość istotnej z punktu widzenia rynku) w obecnej kadencji Sejmu nieco spadła. Pozostało jeszcze tylko jedno posiedzenie, zwołane już po terminie wyborów, i być może rynek doczeka się ustawy zezwalającej m.in. na handel obligacjami po dacie ich wykupu, a być może będą ważniejsze ustawy do uchwalenia.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Szweda, obligacje.pl

Polecane