Szef Fed powiedział, że Rezerwa Federalna będzie zdeterminowana kontynuować podwyżki stóp procentowych aż osiągnie swój cel w postaci spadku inflacji. Tym samym on do zrozumienia, że bardzo trudno jest szacować koniec cyklu, chociaż w IV kwartale najpewniej osiągnięty będzie poziom neutralny. Powell przyznał, że w Fed jest duże poparcie dla podwyżek stóp o 50 p.b. na czerwcowym i lipcowym posiedzeniu. Nie wspomniał nic o możliwości ruchu w skali 75 p.b.
Wydźwięk komentarza szefa Fed jest "jastrzębi", gdyż każe ponownie zadać pytania o skalę podwyżek w 2023 r., oraz siłę obecnego impulsu inflacyjnego. Jego słowa nie są jednak dużym zaskoczeniem, aby na tej bazie opierać szybki powrót dolara do wcześniejszych wzrostów. Dzisiejszy ruch raczej ma charakter korekty.
W przestrzeni G-10 najsłabszy jest dzisiaj funt, który koryguje wczorajsze wyraźne umocnienie. Opublikowane rano dane o inflacji CPI za kwiecień w Wielkiej Brytanii zmieściły się w szacunkach rynku (9 proc. r/r i bazowa 6,2 proc. r/r), co może mieć wpływ na spekulacje wokół skali ruchu na czerwcowym posiedzeniu BOE.
Pole oddają też korony skandynawskie, słabsze jest euro, chociaż agencje cytują wypowiedź Klausa Knota z ECB, który nie wykluczył, że po oczekiwanej podwyżce stóp o 25 p.b. w kolejnych miesiącach być może trzeba będzie działać bardziej zdecydowanie. Przed większą przeceną bronią się Antypody - AUD wsparły spekulacje lokalnych banków, co do podwyżki stóp o 40 p.b. na posiedzeniu RBA w czerwcu, a z kolei NZD czeka na decyzję RBNZ w przyszłym tygodniu. Dzisiaj nieznacznie zyskuje tylko jen po tym, gdy dane nt. PKB za I kwartał w Japonii okazały się nie tak słabe, jak sądzono.
Dzisiaj uwagę zwrócą jeszcze dane o inflacji w strefie euro (godz. 11:00), oraz Kanadzie (godz. 14:30).
