Resort skarbu się zwija

EG
opublikowano: 2012-01-10 00:00

MSP likwiduje 13 delegatur. Czy to wstęp do likwidacji samego ministerstwa?

Od 1 maja 2012 r. przestaną istnieć delegatury Ministerstwa Skarbu Państwa (MSP). Ich obowiązki, czyli m.in. przejmowanie spadków na rzecz państwa, nadzór nad państwowymi spółkami w upadłości lub likwidacji oraz nad wypełnianiem umów prywatyzacyjnych, zostaną przeniesione do centrali, która część zadań może powierzyć wojewodom. Reorganizacja już w 2013 r. ma przynieść 1,2 mln zł oszczędności z tytułu wynajmu i utrzymania biur. Do tego skarb zwolni 79 z 95 pracujących w delegaturach osób. Pozostałe mają trafić właśnie do urzędów wojewódzkich. Koszt likwidacji to 2,9 mln zł, z czego gros stanowią odprawy dla urzędników.

— Od pewnego czasu docierały do nas sygnały o nowej siatce delegatur. Projekt ich likwidacji dostaliśmy na początku grudnia. Nie wiemy jeszcze, jak mają być podzielone realizowane przez nas działania: które trafią do centrali, a które do wojewodów. Część z nich ma być także outsourcowana, choć trudno mi sobie to wyobrazić — mówi Wojciech Kosmowski, dyrektor delegatury w Ciechanowie (jednej z większych w kraju), która nadzoruje 21 spółek w likwidacji i 17 w upadłości.

Delegaturom podlegają spółki w upadłości lub likwidacji. Niektóre są dość znane, jak np. Radomski Zakład Przemysłu Skórzanego Radoskór, Służewiec — Tory Wyścigów Konnych w Warszawie, Wydawnictwo Naukowo-Techniczne, Zakłady Metalowe „Łucznik”, Wytwórnia Silników PZL-Mielec czy Huta Ostrowiec. Łącznie — według MSP — jest ich 280. Prywatyzacja w ostatnich latach przyśpieszyła, a zarządzanie pozostałym w gestii ministerstwa majątkiem jest coraz lepiej zorganizowane. Dlatego likwidacjadelegatur to być może pierwszy krok w kierunku likwidacji samego MSP. Taką wizję miał poprzednik Mikołaja Budzanowskiego i jego były szef Aleksander Grad. Co z pozostającymi w gestii państwa aktywami? Prof. Leszek Pawłowicz z Gdańskiej Akademii Bankowej proponuje stworzenie z nich funduszu gwarancyjnego wspierania infrastruktury, który — choć kontrolowany w pełni przez rząd — miałby udzielać wsparcia inwestycjom, ale nie byłby zaliczany do długu publicznego. Jego wartość jest wstępnie szacowana na 200 mld zł. Pisaliśmy o nim 29 sierpnia 2011 r. („Pobudka dla aktywów skarbu państwa”).

— Ważne, żeby fundusz powstał w ciągu roku, bo później prawdopodobnie będziemy mieli problemy z finansowaniem takich inwestycji. Projekt przekazaliśmy ministrom skarbu i transportu. Zainteresował się nim na razie minister Mikołaj Budzanowski — mówi prof. Leszek Pawłowicz.