Restauratorzy idą tam, gdzie głodnych są tysiące

Jan Kaliński, BD
opublikowano: 30-08-2006, 00:00

Już nie na rybach ani na korcie, ale w centrum handlowym spędza wolny czas Europejczyk. Wykorzystują to restauratorzy.

Spacer po centrum handlowym zamiast po lesie? Owszem. Taką formę wypoczynku wybiera coraz więcej Polaków. Przychodzą do galerii już nie tylko na zakupy. Odwiedzają je dla rozrywki i miłego spędzenia czasu.

— Gastronomii nie można już traktować jako uzupełnienia oferty handlowej. Musi ona stanowić ważny element koncepcji obiektu handlowego. Osoby spotykające się np. w Złotych Tarasach nie będą musiały wcześniej zastanawiać się nad wyborem restauracji. Będą mogły zdecydować już na miejscu, bo wybór będzie tak duży, jak np. na warszawskich ulicach Nowy Świat czy Foksal, gdzie można spędzić cały dzień przechodząc z jednego lokalu do drugiego — opisuje Sean Briggs, szef ds. wynajmu Złotych Tarasów, którego otwarcie planowane jest na koniec 2006 r.

Dobór miejsca

Właściciele centrów handlowych stoją przed nie lada wyzwaniem. Muszą zorganizować część przeznaczoną na działalność gastronomiczną tak, aby operatorów restauracji zachęcić do wynajęcia powierzchni, a klientów do odwiedzania ich. Najczęściej tworzy się tzw. food court — ogromną przestrzeń przeznaczoną wyłącznie na lokale gastronomiczne. Każdy z działających tam lokali ma oczywiście własny charakter, jednak przestrzega pewnych wspólnych dla wszystkich standardów.

— Blisko 10 proc. powierzchni komercyjnej w Złotych Tarasach zajmą restauracje, kawiarnie i bary. Koncepcja ich doboru i rozmieszczenia powstała na podstawie analiz warszawskiego rynku gastronomicznego i najnowszych trendów w tej branży. Najemcy dobierani byli bardzo starannie — liczy się oferta, jakość usług, wystrój lokalu i renoma na rynku. W części obiektu zlokalizowanej od strony ulicy Emilii Plater i Dworca Centralnego, znajdzie się 7 restauracji i barów. Łącznie będą one zajmował powierzchnię przekraczającą 2,3 tys. mkw. — tłumaczy Sean Briggs.

Na terenie centrum swój pierwszy lokal w Polsce otworzy m.in. znana sieć Hard Rock. Lokale będą miały samodzielne wejścia od strony ulicy, dzięki czemu będą mogły działać do późna, także po zamknięciu galerii handlowej.

Złote Tarasy postawiły na rozmieszczenie obiektów gastronomicznych w różnych punktach. Na parterze znajdą się kawiarnie serwujące kawę i przekąski. Bardziej wyszukane lokale będą na wyższych piętrach. Lokale będą usytuowane w pewnej odległości od sklepów. Dopiero na trzecim piętrze znajdzie się tradycyjny food court z 9 punktami gastronomicznymi.

Twórcy innej warszawskiej galerii handlowej — Arkadii — próbowali nawiązać do układu rynków i placów miejskich, i zlokalizowali restauracje wokół głównej fasady. W lecie działają tam także ogródki na zewnątrz centrum.

— Jeśli chodzi o wnętrze centrum to kluczową rolę odgrywa umiejętne zlokalizowanie restauracji względem kina i innych miejsc służących rozrywce oraz sklepów — mówi Paweł Goździowski, dyrektor ds. komercjalizacji firmy Cefic Polska, należącej do Simon Ivanhoe, która zarządza 10 centrami handlowymi w Polsce.

Między sklepami

Specyficzną ofertę gastronomiczną w centrach handlowych stanowią kawiarnie. Mogą być odrębnymi lokalami (taką strategię wybrali np. twórcy placówek firm E. Wedel i A. Blikle) lub kawiarniami-ogródkami dostępnymi w pasażach (np. Coffee Heaven). Jeszcze innym sposobem rozmieszczenia lokali są kawiarnie wyspy (bary kawowe) nastawione na szybką obsługę często przypadkowego klienta.

— Kafejki w Arkadii są zlokalizowane w odległości około 60 metrów jedna od drugiej. Dzięki temu stają się naturalnym przystankiem dla klientów, pragnących odpocząć od zakupów — opisuje Paweł Goździowski.

Wiele z nich można znaleźć tylko poza food courtem, w przejściach między sklepami. Zwykle między tymi droższymi. Tam zazwyczaj lokalizowane są znane marki, takie jak Grycan czy Wedel.

— Między sklepami najlepiej sprawdzają się lokale nastawione na klienta, który korzysta z oferty pod wpływem impulsu, np. robiąc przerwę w zakupach.

Food court jest miejscem z szeroką ofertą gastronomiczną przystosowaną do szybkiej konsumpcji. W przypadku restauracji jest wręcz przeciwnie — klienci są skłonni poświecić więcej czasu i pieniędzy na posiłek, ale w zamian oczekują zdecydowanie bardziej kameralnej atmosfery i odpowiedniej obsługi — twierdzi Paweł Goździowski.

W centrach handlowych są też sklepy, które prowadzą własne lokale gastronomiczne — np. Marks & Spencer, Empik.

Markowe centrum

Coraz częściej swoje placówki w centrach handlowych otwierają znane i cieszące się renomą lokale, które do niedawna stroniły od placówek handlowych. Przyciąga je duża liczba potencjalnych klientów.

— W Złotych Tarasach znajdą się również marki gastronomiczne znane z ulic handlowych, które często po raz pierwszy otworzą swoje podwoje w centrum handlowym (przykład to Cava czy Rusticoni). Planowane są również winiarnie z miejscami siedzącymi, stwarzające zarówno możliwość skosztowania wina, jak i zjedzenia drobnego posiłku — podkreśla Sean Briggs.

Przedstawiciele znanych lokali niechętnie wypowiadają się o swoich placówkach w centrach handlowych. Jednak zauważają, że handel przenosi się z ulic do wielkopowierzchniowych galerii.

— Otwarcie lokalu w takim miejscu jest opłacalne. Tym bardziej że klient centrum handlowego nie różni się od klienta odwiedzającego nasze lokale poza takimi obiektami — mówi Grzegorz Cegielski, wiceprezes firmy Grycan.

Po zamknięciu

Nocne życie centrum nie kończy się wraz z zamknięciem sklepów. Dłużej działają kina, centra rozrywki, ale przede wszystkim lokale gastronomiczne. Twórcy centrów chcą, by takie lokale tchnęły do obiektu trochę miejskiego życia, by były postrzegane nie tylko jako element strategii galerii handlowej. Niektórym lokalom to się udało, w czasie mistrzostw świata restauracja Bierhalle przyciągała głównie klientów z zewnątrz, a nie z centrum handlowego.

Powierzchnie handlowe w takich centrach bardzo szybko znajdują najemców. Często jeszcze przed rozpoczęciem budowy.

— Kiedy zaczynaliśmy wynajem lokali gastronomicznych, cała powierzchnia handlowa była już praktycznie wynajęta — operatorzy kawiarni i restauracji doskonale wiedzieli zatem, czego oczekiwać oraz jakiego typu klientów centrum przyciągnie. Podjęcie decyzji, z czysto biznesowej perspektywy, było oczywiste. Wynajęliśmy lub uzgodniliśmy warunki najmu (listy intencyjne) na część gastronomiczną w ciągu zaledwie dwóch miesięcy — podsumowuje Sean Briggs.

Okiem eksperta

Duży handel gwarantuje ruch

Dobre centrum handlowe w Warszawie odwiedza średnio 150 tys. osób tygodniowo, dlatego dla lokali gastronomicznych są to miejsca godne polecenia. Ich powodzenie zależy od lokalizacji, charakteru i wielkości centrum. Najlepiej funkcjonują w centrach typu warszawskie Arkadia i Galeria Mokotów czy poznański Stary Browar, gdzie klienci traktują zakupy jako sposób spędzania wolnego czasu. Wokół tych obiektów zlokalizowanych jest wiele firm, których pracownicy dodatkowo zwiększają ruch w lokalach.

Inaczej wygląda sytuacja gastronomii w centrach, których funkcjonowanie oparte jest na hipermarkecie (np. warszawskie centra handlowe Wileńska, czy Targówek). Takie obiekty, gdzie istnieje tylko food court, nastawione są na masowego odbiorcę, dlatego nie ma tam miejsca na wyższy poziom cen.

Monika Jędrzejczak, Cushman & Wakefield

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jan Kaliński, BD

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu