Ekipa José Manuela Barroso w końcówce kadencji zrewidowała składki państw członkowskich, sięgając do 2002 r., czyli okresu jeszcze sprzed członkostwa Polski. W przypadku Grecji cofnięto się aż do… 1995 r. KE wyszło, że niektórzy muszą dopłacić, a innym należy się zwrot. Największym beneficjentem jest Francja, która wycofa około 1 mld EUR, ale niemało trafi się także Polsce — ponad 300 mln EUR. Szok przeżywa natomiast Wielka Brytania, której wyliczono dopłacenie aż 2,1 mld EUR.

Sprawa stanęła na ostrzu noża już podczas szczytu klimatycznego Rady Europejskiej. Premier David Cameron stwierdził, że o niczym nie chce słyszeć, i odrzucił prośbę o dopłatę. Centrala UE przypomniała, że rewizja składek jest rezultatem obiektywnych wyliczeń statystycznych i nie ma zamiaru przesunąć terminu płatności.
Od 1 grudnia zacznie naliczać Wielkiej Brytanii karne odsetki — za pierwszy miesiąc 2,5 proc., za drugi 2,75 proc. itd. Przy brukselskim rondzie Schumana panuje opinia, że wsteczne upomnienie się o należne składki to bardzo właściwa reakcja na kłujący wiele państw w oczy tzw. rabat brytyjski. Z drugiej jednak strony — to wręcz woda na młyn brytyjskich zwolenników całkowitego uwolnienia się Zjednoczonego Królestwa z unijnych kajdan finansowych.