1. Co w rozwoju urządzeń mobilnych uważa pan za najważniejsze?
Najistotniejsza jest konwergencja urządzeń mobilnych. Pojęcie to jest dziś na ustach wszystkich, choć pojawiło się już około dziesięciu lat temu. Notebooki były wówczas po jednej stronie skali, telefony po drugiej, a siły rynkowe miały doprowadzić do powstania nowej kategorii produktów — łączących zalety obu typów sprzętu. Od tego czasu notebooki stały się kilka razy lżejsze i pracują na baterii nie dwie, ale od sześciu do ośmiu godzin. Telefony natomiast urosły do rozmiarów małych tabletów i przejęły większość funkcji notebooków. Duże, sześciocalowe smartfony zostały zaakceptowane przez użytkowników, a widok człowieka rozmawiającego przez komórkę niewiele mniejszą od kartki formatu A5 już nikogo nie dziwi. Tablety i smartfony upodabniają się tak bardzo, że trudno wyznaczyć sztywną granicę między nimi. Co równie ważne: przejęły wiele funkcji notebooków, szczególnie w zakresie dostępu do treści i szeroko pojętej komunikacji. Notebooki i komputery stacjonarne stały się narzędziami do tworzenia treści i pracy biurowej oraz sprzętem używanym przez graczy.
2. Jak tzw. rewolucja mobilna wpływa na społeczeństwo?
Telefonia komórkowa zmieniła sposób myślenia całego pokolenia 20 lat temu. Kolejne pokolenia istnieją już w sieci i w chmurze tak samo jak w życiu realnym, a czasem czują się nawet bardziej obywatelami świata wirtualnego niż rzeczywistego. Rozwój technologii mobilnych będzie tę tendencję wzmacniał. W najbliższym czasie będzie to szczególnie widać w działaniach w chmurze i w błyskawicznie się rozwijających wirtualnych usługach, do których należą choćby płatności przez telefon.
3. Co te nowości oznaczają dla producentów sprzętu?
To dla nich następna zmiana jakościowa — notebook jest używany coraz rzadziej, bo zastępuje go tablet i smartfon. To wydłuża czas jego eksploatacji i zmniejsza liczbę sprzedanego sprzętu tej kategorii. Cykle używania produktów na rynku IT były zawsze dość krótkie, ale teraz skróciły się jeszcze bardziej. Notebookom potrzebna była cała dekada, żeby prześcignąć komputery stacjonarne. Tabletom zajęło to trzy lata. Co będzie następne? Chyba nikt tego nie wie.
