Tylko 1 zł wystarczy (a nawet i tak symbolicznej kwoty nie trzeba będzie posiadać), aby założyć spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością (spółkę z o.o.). Ministerstwo Sprawiedliwości (MS) poddało już ten pomysł szerokim konsultacjom. Inne resorty powinny przekazać swoje opinie w ciągu tygodnia. Organizacjom pracodawców, społecznym i samorządom prawniczym na zgłaszanie uwag dano czas do 19 sierpnia br.
Tym samym zapowiadany od dawna projekt przewidujący dość rewolucyjne zmiany dla tych spółek nabiera coraz bardziej realnych perspektyw. MS chce, aby zaczęły obowiązywać od 1 stycznia 2015 r. Na razie mowa o założeniach, które będą wymagać przede wszystkim nowelizacji kodeksu spółek handlowych (k.s.h.).
MS planuje w nim też zmiany ułatwiające rejestrację spółek osobowych, ale prawdziwa rewolucja czeka spółki z o.o. Z zapowiedzi wynika, że polski ustawodawca zmierza do rozwiązań już praktykowanych w niektórych krajach Unii Europejskiej. Oznacza to nowe podejście do obowiązkowego dziś kapitału zakładowego.
Zakładowy nieobowiązkowy
Po pierwsze taki kapitał nie będzie obowiązkowy. Wspólnicy zdecydują, czy go tworzyć. Ustawowe minimum, obecnie 5 tys. zł (obniżone w 2009 r. z 50 tys. zł), zostanie maksymalnie obniżone, w zasadzie „do zera”. 1 złoty musi pozostać ze względu na wymóg przepisów o rachunkowości dotyczący wyznaczenia minimalnej wartości nominalnej udziału.
O ostatecznym poziomie kapitału zakładowego będą tak jak do tej pory rozstrzygać wspólnicy. Projektodawca daje im całkowicie wolną rękę. Tłumaczy, że w zasadzie nie istnieje obiektywna możliwość ustalenia z góry wartości tego kapitału dla zagwarantowania czy to odpowiedniej kondycji samej spółce, czy ochrony interesów jej kontrahentów — bo każdą branżę cechuje inne ryzyko wystąpienia strat, inne potrzeby inwestycyjne czy wyposażania spółki w kapitały własne. Takiej roli nie spełnia wcale obecna granica 5 tys. zł.
MS przyznaje, że obecna kwota nie wystarcza nawet do rozpoczęcia działalności. Potwierdza tym samym głosy, które padały w tej sprawie 4 lata temu — że to ledwo wystarcza na opłaty i honoraria potrzebne przy założeniu prostej spółki, a na pewno nie da się nią sfinansować wynajęcia lokalu, kosztów księgowości i wielu bieżących wydatków.
Udział bez nominału
MS idzie jeszcze dalej. Jeśli wspólnicy zrezygnują z posiadania kapitału zakładowego, będą tworzyć udziały beznominałowe, za ich objęcie nie będą musieli wnosić jakiejkolwiek wartości. W tym przypadku z wkładów za takie udziały utworzą oni kapitał udziałowy. To nowy podtyp tzw. kapitału/funduszu podstawowego (według przepisów o rachunkowości występujący obok kapitału zakładowego, włącznie z nim albo zamiast niego).
MS zapowiada wprowadzenie obowiązku ujawniania w Krajowym Rejestrze Sądowym aktualnej wysokości kapitału udziałowego. Jeżeli wspólnicy zdecydują się jednak na utrzymanie udziałów nominałowych, mogą obniżyć ich minimalną wartość do 1 zł (obecnie jeden udział nie może być warty mniej niż 50 zł). Wkłady uzyskane za udziały nominałowe zostaną przeznaczone na kapitał zakładowy.
Uzasadniając pomysł, MS przekonuje, że obecna obowiązkowa minimalna wartość udziału wspólnika utrudnia finansową restrukturyzację spółki dla zapobieżenia niewypłacalności. Udziały beznominałowe pozwolą na ich szybką emisję po cenie rynkowej bez potrzeby kosztownych i czasochłonnych procedur obniżenia nominału udziałowego, zmiany umowy spółki i konwokacji wierzycieli, czyli postępowania wymagającego m.in. uzyskania ich zgody na obniżenie kapitału.
Kapitał ten pełni rolę prawno-ekonomicznego zabezpieczenia bytu spółki. Wspólnicy nie odpowiadają za jej zobowiązania. Wspólnicy będą mogli też wybrać model mieszany — przyjąć, że w spółce są i udziały tradycyjne, i beznominałowe. Mimo tak istotnych zmian, zarówno spółka bez kapitału zakładowego, jak i posiadająca go, będą stanowić wyłącznie podtypy tego samego modelu spółki z o.o.
Test płynności
Kapitał za 1 zł, jak i kapitał udziałowy może oznaczać zachwianie ochrony interesów samych wspólników, jak i wierzycieli spółki. Dla bezpieczeństwa obrotu zaproponowano więc kilka rozwiązań. Projekt przewiduje określone obowiązki dla zarządu spółki, kiedy zdecyduje on o wypłacie świadczeń na rzecz wspólników, np. dywidendy.
Zarząd musi „dać słowo” (tzw. test płynności — liquidity test), że to nie pogorszy kondycji finansowej spółki w ciągu najbliższego roku. Zarząd złoży oświadczenie w tej sprawie na podstawie prognoz sytuacji na rynku i jej własnej, pod warunkiem dołożenia należytej staranności, aby dokładnie zbadać możliwe scenariusze, i za to ma odpowiadać wobec spółki.
Test wypłacalności przewidziano dla obu podtypów spółek z o.o. — z kapitałem zakładowym i z udziałowym. Spółki z o.o. będą musiały tworzyć obligatoryjny kapitał zapasowy, mający służyć pokryciu ewentualnych przyszłych strat, analogicznie jak to jest obecnie w spółce akcyjnej. Projekt określa jego minimalną wysokość, zależną od sumy zobowiązań — 5 proc., nie mniej niż 50 tys. zł. Pieniądze będą odprowadzane na to konto tylko pod warunkiem, że spółka osiągnie zysk. MS podkreśla to szczególnie.
Tłumaczy, że budowanie takiej rezerwy finansowej jest mniej uciążliwe dla spółek i wspólników niż kapitał zakładowy, a zgromadzonymi w ten sposób oszczędnościami będzie można pokrywać straty bez potrzeby zmiany umowy spółki. Obecnie jest to konieczne, bo tego wymaga obniżanie kapitału zakładowego dla rekompensowania strat.
Przykład płynie z Unii
Francja — minimalny ustawowy kapitał zakładowy wynosi 1 EUR, przed 2003 r. — 7500 EUR. Niemcy — nowy wariant spółki z o.o. z kapitałem minimum 1 EUR wprowadzono w 2008 r. Spółka musi tworzyć kapitał rezerwowy, przelewa do niego jedną czwartą rocznego zysku pomniejszonego o straty z lat ubiegłych, a przestaje go zasilać, gdy osiągnie poziom 25 tys. EUR.
Holandia — kapitał zakładowy sprowadzono w 2010 r. do 1 eurocenta, zniesiono ograniczenia wynikające z obowiązku pokrycia i utrzymania kapitału zakładowego, dotyczące wnoszenia wkładów, wypłaty dywidendy i nabywania udziałów własnych. Finlandia — udziały wspólników nie muszą mieć wartości nominalnej od 2006 r., 99 proc. założycieli nowych spółek z o.o. wybiera model udziałów beznominałowych.
OKIEM EKSPERTA
Kryzysy zwolnią z odpowiedzialności za dywidendę
ROBERT SZYSZKO
radca prawny, specjalizujący się w prawie gospodarczym i handlowym, doktorant UAM w Poznaniu
Przyjęcie, że test wypłacalności (liquidity test) będzie istotnie wzmacniał ochronę wierzycieli spółki z o.o., nie jest wcale takie oczywiste. Jest to nic innego jak opinia (prognoza) zarządu, że w ciągu roku od wypłaty dywidendy spółka nie utraci płynności finansowej, której musi on dokonać, aby móc ją wypłacić. Zważywszy, że zarząd składa się ze wspólników lub powoływanych przez wspólników menedżerów, będzie on w naturalny sposób przedkładać interesy wspólników nad interesy wierzycieli spółki.
Czynnikiem „motywującym” do zwiększenia troski o jej wypłacalność będą przepisy o osobistejodpowiedzialności członków zarządu wobec wierzycieli (art. 299 k.s.h. oraz art. 21 ust. 3 prawa upadłościowego). Jak to wpłynie na liquidity test? Po pierwsze, przy dokonywaniu prognozy zarząd winien uwzględniać jedynie wydatki i koszty wynikające ze zwykłej działalności spółki. Innymi słowy — nagłe i niespodziewane zdarzenia, takie jak kryzysy finansowe, załamania branży, niewypłacalność istotnych kontrahentów itp., jako niemożliwe do przewidzenia zwalniają zarząd z odpowiedzialności za bezpodstawną wypłatę. Po drugie, zarząd ma wykazać się należytą starannością. Dopiero niedopełnienie jej będzie mogło stanowić podstawę do pociągnięcia go do odpowiedzialności. Zważywszy, że zarówno odpowiedzialność w trybie art. 299 k.s.h., jak i 21 ust. 3 prawa upadłościowego bazuje na zasadzie winy, proponowana nowelizacja może ograniczyć zakres odpowiedzialności członków zarządu wobec wierzycieli w przypadku niewypłacalności.