Reworking usprawnia zarządzanie jakością

opublikowano: 10-04-2019, 22:00

Jeśli buble zdarzają się rzadko, producent nie potrzebuje wewnętrznego centrum serwisowego. Do akcji wkraczają fachowcy z zewnątrz.

Przypomnijmy: outsourcing polega na oddaniu innemu przedsiębiorstwu zadań niezwiązanych bezpośrednio z podstawową działalnością — dzięki temu zleceniodawca może skupić się na swoim właściwym biznesie i nie zwiększa swojego zatrudnienia. Jednym z przejawów tego zjawiska jest reworking, który dotyczy kontroli jakości, sortowania, modyfikacji, naprawy i pakowania produktów dostarczanych przez klientów-dostawców. Wyobraźmy sobie, że fabryka elektroniki użytkowej wypuściła wadliwą partię radioodbiorników. Mogłaby je zreperować własnymi siłami. Ale szkoda byłoby przesuwać pracowników zakładu z linii produkcyjnej. Usterki i wady mogą usunąć fachowcy z zewnątrz.

— Reworking to optymalny kosztowo sposób na naprawę wybrakowanych, uszkodzonych lub popsutych wyrobów i kierowanie ich do obrotu już jako w pełni wartościowego towaru. Oszczędności dla producenta wynikają z tego, że nie musi zatrudniać kolejnych osób ani dysponować nieruchomością i infrastrukturą techniczną do realizacji danego zlecenia. W przypadku rzadkich odstępstw od przyjętych norm ta forma outsourcingu naprawdę ma sens — mówi Mariusz Hoszowski, prezes firmy Smart Work.

Podwykonawstwo jest szansą dla małych i średnich przedsiębiorstw, które są angażowane w sytuacjach awaryjnych. Często pełnią one rolę wyspecjalizowanych centrów serwisowych i znajdują się w pobliżu dużych ośrodków produkcyjnych (np. motoryzacja, RTV/AGD, odzież), tworząc swoisty ekosystem biznesowy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu