Leonid Kuczma, prezydent Ukrainy, nie wyraził zgody na spotkanie z przedstawicielami opozycji, którzy zamierzali wręczyć mu rezolucję przyjętą w poniedziałek podczas największej od lat antyprezydenckiej demonstracji ulicznej.
— Przez dwa ostatnie dni dobijałem się do drzwi Wiktora Medwedczuka, szefa administracji prezydenta. W końcu powiedział mi, że spotkania z prezydentem nie będzie, gdyż treść rezolucji obraża L. Kuczmę. Oznacza to, że prezydent nie chce dialogu i znieważa cały naród — mówi Anatolij Matwijenko z opozycyjnej partii Sobór.
— Prezydent jest gotowy do dialogu pod warunkiem, iż będzie on prowadzony w sposób cywilizowany. Styl i frazeologia apelu nie tylko obrażają prezydenta jako człowieka, ale są przejawem braku szacunku dla autorytetu państwa — oświadczył Wiktor Medwedczuk.
Zaraz potem Leonid Kuczma zaapelował do opozycji, aby prowadziła dialog z władzą przy stole, a nie na ulicy.
— Namioty niczego nie rozwiążą, trzeba siadać i szukać porozumienia — twierdzi prezydent.
W trakcie poniedziałkowej demonstracji opozycji, w której wzięło udział około 60 tys. ludzi, uchwalono rezolucję z apelem do Kuczmy, aby podał się do dymisji i rozpisał przedterminowe wybory nowego szefa państwa. Podpisali się pod nią liderzy czterech czołowych opozycyjnych sił, w tym były premier Wiktor Juszczenko.