W kwietniu rosyjski potentat gazowy podniósł ceny gazu dla Ukrainy o 81 proc. Gazprom zapowiedział, że jeżeli kraj nie spłaci dotychczasowych zobowiązań, odetnie w czerwcu dostawy. Całkowite wstrzymanie dostaw przez Ukrainę nie wchodzi jednak w grę. Jak oblicza agencja Bloomberg, rezygnacja z przesyłu gazu przez ten kraj uniemożliwiłaby dostarczenie do krajów europejskich 59 mld metrów sześciennych gazu rocznie. Wartość tego surowca to aż 22 mld USD.
- W czerwcu możemy zobaczyć pewne ograniczenia dostaw, ale nie mogą one trwać przez dłuższy czas. To byłaby sytuacja, na której straciłyby wszystkie strony – Rosja, Ukraina i Unia Europejska – powiedziała Leslie Palti-Guzman, analityczka think-tanku Eurasia Group.
W ubiegłym roku Gazprom transportował aż 55 proc. dostaw do Unii Europejskiej przez gazociągi leżące na terytorium Ukrainy. Choć część dostaw można skierować przez funkcjonujące przy niepełnym wykorzystaniu gazociągi Jamał i Nord Stream, to jednak dwóch trzecich dostaw płynących przez Ukrainę nie da się skierować inną drogą.
![[FOT. BLOOMBERG] [FOT. BLOOMBERG]](http://images.pb.pl/filtered/df02ea88-a7c9-4ae2-acc6-c56b06cd22db/1d1f5862-1a10-56c0-a953-0e3e5c27de19_w_830.jpg)