Wczorajsze rozmowy Rotch Energy i Łukoilu z Naftą Polską w sprawie zakupu Rafinerii Gdańskiej nie przyniosły efektu i zostały przełożone na środę. Kością niezgody jest parytet udziałów w spółce, która ma kupić spółkę z Wybrzeża. Rosjanie chcą kontroli.
Do późnych godzin wieczornych trwały wczoraj rozmowy między Naftą Polską a Rotch Energy i Łukoilem w sprawie zakupu akcji Rafinerii Gdańskiej (RG). Najważniejsza wiadomość — oferty nie złożono. Według nieoficjalnych informacji, strony ponownie usiądą do stołu już jutro. Przyczyną opóźnienia jest twarde stanowisko Rosjan. W spółce, która ma kupić RG, chcą mieć większościowy pakiet udziałów. Na razie parytet udziałów jest na korzyść Rotch Energy i wynosi 51 do 49 proc. Ewentualna zmiana powodowałaby, że z prawnego punktu widzenia należałoby ogłosić nowy przetarg na drugą co do wielkości polską rafinerię. A na to chyba na razie nie ma ochoty Nafta Polska, która monitoruje proces przekształceń krajowego sektora paliwowego.
Pierwotny termin złożenia przez obie firmy wspólnej oferty minął w ubiegły wtorek. Ku zaskoczeniu branży paliwowej, w Nafcie Polskiej zjawił się wtedy jedynie Rotch ze „stanowiskiem” w sprawie dalszego udziału w prywatyzacji Rafinerii Gdańskiej. Rosjanie nie pojawili się w ogóle, bo — jak się okazało — między partnerami pojawiły się rozbieżności stanowisk w sprawie finansowania programu inwestycyjnego i podziału wpływów w spółce z Wybrzeża. Zarówno Rotch jak i Łukoil nie wycofali się jednak ze starań o dalszy udział w prywatyzacji. Brytyjczycy rozpoczęli rozmowy sondażowe z przedstawicielami Kulczyk Holding, a jednocześnie wznowili rozmowy z Rosjanami.