Robota kupisz zdalnie

Na pomysł DBR77, by stworzyć platformę z robotami, trójka inwestorów wykłada właśnie 3,5 mln zł. W następnym kroku platforma ma wyjść za granicę.

- Kiedy pracowałem w Maflow, wciąż mieliśmy problem ze znalezieniem odpowiednich ludzi, a jak kupiliśmy raz robota, to jego koszty i czas realizacji inwestycji przekroczyły pierwotny plan, bo nie mieliśmy dobrego doradcy. Widziałem też, że koledzy we Francji czy Hiszpanii robią to lepiej, zadają lepsze pytania. Tak powstał pomysł stworzenia specjalnej platformy – mówi Piotr Wiśniewski, szef firmy doradczej DB77 Consulting.

Inwestorskie trio

Piotr Wiśniewski przez pięć lat był szefem Maflow, grupy automotive kontrolowanej przez Romana Karkosika, posiadającej zakłady w kilku krajach Europy Zachodniej. Dziś w jego pomysł inwestują trzy podmioty: EEC Magenta (fundusz współtworzony przez PFR i Tauron), SQD Alliance (niemiecka firma szkoleniowa) i Adam Rudowski, biznesmen znany jako twórca Veracomp.

- Domykamy właśnie pierwszą rundę finansowania, w której pozyskujemy 3,5 mln zł. Trzech nowych udziałowców przejmie jedną czwartą udziałów w nowej spółce DBR77 sp. z o. o., do której wniesiemy platformę. Reszta pozostanie w rękach trzech założycieli (wśród nich jest Piotr Wiśniewski – red.) – tłumaczy szef DB77.

Daje to wycenę firmy na poziomie 14 mln zł, ale przed nią jeszcze wielka praca.

Wyzwanie dla integratora

Piotr Wiśniewski podkreśla, że jego zespół, jako pierwszy na świecie, stworzył market place, czyli specjalną platformę dla rynku robotów. Z jednej strony jej uczestnikami są inwestorzy, czyli firmy planujące zakup robotów, a z drugiej integratorzy, czyli inżynierowie proponujący rozwiązania i konkretne urządzenia. Pomysł odważny w branży, w której automatyzacja jednego stanowiska to koszt 500-700 tys. zł.

- Nasza rola nie sprowadza się jednak tylko do stworzenia platformy. Opracowaliśmy również narzędzie dla łatwej prezentacji, wizualizacji i projektowania hali produkcyjnej wraz z pracującymi w niej robotami od siedmiu producentów, z którymi mamy umowę na wykorzystanie ich modeli brandu – mówi Piotr Wiśniewski.

Pomysł zakłada, że inwestor planujący automatyzację działalności opracuje „wyzwanie technologiczne”, czyli opisze co ma, czego potrzebuje i czego oczekuje. Wyzwanie zostanie umieszczone na platformie, dzięki czemu integratorzy będą mogli na nie odpowiedzieć.

Okiem eksperta
Platforma może trafić w dobry czas
Hubert Turaj
Partner zarządzający w Edisonda z grupy Grant Thornton

Świat zmierza nieuchronnie w kierunku automatyzacji, czeka to zapewne także procedury zakupu linii produkcyjnych i robotów przemysłowych. Zwłaszcza, że po pandemii wiodącym tematem nadal są zdalne kontakty i utrudnienia w podróżach. Zatem jeśli platforma będzie dobrze zaprojektowana i dobrze odpowie na bolączki branży, to może trafić w dobry czas.

Czynnikiem ryzyka może być specyfika branży przemysłowej, nieco konserwatywnej i opartej o kontakty osobiste, a przede wszystkim cechującej się dużym poziomem skomplikowania. Dużego zaufania wymagać też będzie dzielenie się przez platformę informacjami istotnymi dla konkurencji, w tym budżetów. Dodatkowo automatyzacja produkcji wymaga niesłychanie precyzyjnego projektowania maszyn i procesów, a błędy w projekcie mogą być niezmiernie kosztowne. Dlatego sądzę, że na końcu takiego zamówienia pojawią się jednak specjaliści, weryfikujący poprawność zamówienia i dokumentacji technicznej.

Krótko i zdalnie

Według pomysłodawców, cały proces będzie całkowicie lub niemal całkowicie zdalny, a ponadto krótszy i tańszy od tradycyjnego. Tradycyjnie zamawiający musiałby zaprosić do firmy kilku integratorów, poświęcić im po 3-4 godziny, odpowiedzieć na te same pytania, a następnie oferty, w zasadzie nieporównywalne, dostałby od ledwie połowy.

- Korzyścią dla integratorów jest zaś łatwiejsze dotarcie do klienta. Sądzę, że nasza platforma jest szczególnie ciekawa dla młodych firm integratorskich, które mają świetnych inżynierów, ale trudniej im dotrzeć do klienta. Duzi gracze tego rynku mogą mieć do platformy większy dystans, ale część z nich już z nami jest. W końcu Apple też sprzedaje produkty poprzez Amazona – zauważa Piotr Wiśniewski.

Pandemiczne szaleństwo

Platforma ruszyła dwa miesiące temu, ale wciąż trwają prace nad nowymi funkcjonalnościami.

- Zarejestrowanych jest już 70 integratorów, z ok. 280 funkcjonujących na rynku, klientów jest 80, a wyzwań zamieszczono już 10. Klientami są przede wszystkim duże firmy produkcyjne, a połowa z nich jest z sektora automotive – wylicza Piotr Wiśniewski.

Najbliższe 15-18 miesięcy zespół poświęci na dokończenie platformy, a potem wyjdzie z kolejną rundą finansowania, tym razem na ekspansję w Europie. Otoczenie sprzyja.

- Pandemia wprowadziła na rynek robotów szaleństwo – wszyscy chcą je mieć, wszyscy chcą się automatyzować – przekonuje Piotr Wiśniewski.

Podaje, że w 2020 r. sprzedano w Polsce ok. 3 tys. robotów, a rynek będzie rósł o ok. 20 proc. rocznie. Jednocześnie Polska jest w europejskim ogonie jeśli chodzi o liczbę robotów na 10 tys. mieszkańców. W 2019 r. było ich tylko 46, podczas gdy w Niemczech – 380.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane