W pierwszym kwartale tego roku upadło ponad 200 firm.
Z raportu Coface, przygotowanego na podstawie dat wydania postanowień sądów o ogłoszeniu upadłości wynika, że bankrutów było 211, a Centralny Ośrodek Informacji Gospodarczej (COIG) na podstawie danych z Monitora Sądowego i Gospodarczego informuje o 234 upadłościach. Coface wywnioskował, że pierwszy kwartał tego roku charakteryzował się największą liczbą upadłości od czasów pierwszego kwartału 2005 r.
Natomiast COIG optymistycznie zauważył, że liczba upadłości w pierwszych trzech miesiącach tego roku była niższa niż w ostatnim kwartale 2012 r. o ponad 9 proc. (258 upadłości).
Wersja pesymistyczna
To prawda, że z roku na rok coraz więcej firm upada. I nie wygląda na to, żeby ta sytuacja w najbliższym czasie się poprawiła. — Sytuacja finansowa przedsiębiorstw ciągle się pogarsza i mamy do czynienia z pogłębiającym się kryzysem płynnościowym w polskiej gospodarce — zauważa Marcin Siwa, dyrektor oceny ryzyka w Coface.
Podkreśla, że po pierwszym kwartale tego roku widać zmianę struktury branżowej bankrutów. Budowlanka przestała być liderem — problemy płynnościowe przesuwają się do coraz wcześniejszych faz łańcucha dostaw. Rosną kłopoty firm przetwórczych produkujących na potrzeby budownictwa i przemysłu, a także branży meblowej, przetwórstwa metali oraz handlu. Coraz bardziej spowolnienie dotyka też gałęzi gospodarki zależnych od poziomu konsumpcji prywatnej oraz chłonności rynków zewnętrznych. Zdaniem Marcina Siwy, nie znaczy to, że w najbliższym czasie budowlanka przestanie być ryzykowna. Jej udział w liczbie upadłości spadnie, ale głównie z powodu pogłębiających się problemów w innych branżach.
Wersja optymistyczna
Jednak sytuacja wcale nie wygląda tak pesymistycznie, jak pokazują to dane o oficjalnych postępowaniach upadłościowych. Nawet jeśli dodamy do tego fakt, że znacznie więcej firm składa wnioski o upadłość, niż rzeczywiście upada (np. w 2012 r. upadło ok. 900 firm, ale wniosek złożyło 4100 podmiotów). Jeszcze szerzej można spojrzeć, biorąc pod uwagę oprócz liczby oficjalnych upadłości także firmy, które zdecydowały o likwidacji albo zawieszeniu działalności oraz liczbę zarejestrowanych w danym okresie podmiotów. W zestawieniu COIG widać bardzo dokładnie, że znacznie więcej firm zarejestrowanych w KRS w I kwartale br. zdecydowało o likwidacji swojej firmy (884), niż upadło. Liczba likwidacji rośnie na przestrzeni lat, podobnie jak liczba upadłości. Ale nie to jest najciekawsze.
— Mało kto zwraca uwagę, że z roku na rok przybywa także coraz więcej nowych podmiotów — mówi Jarosław Nowrotek z COIG. A to już pozytywna informacja. W pierwszym kwartale tego roku w KRS zarejestrowało się 7971 firm. W poprzednim było ich trochę więcej (8362), ale generalnie od wielu lat widać trend wzrostowy w tym zakresie. Przy tym istotne jest rozróżnienie firm rejestrujących się w KRS i indywidualnych działalności gospodarczych.
— W przypadku podmiotów rejestrowanych w KRS rejestracja oznacza też koniecznośćponiesienia pewnych kosztów oraz zamiar prowadzenia biznesu w większym rozmiarze. Mamy tu więc z reguły do czynienia z decyzją przemyślaną i od samego początku związaną z inwestowaniem pieniędzy właścicieli. Założenie indywidualnej działalności gospodarczej oraz jej likwidacja to czynności bezpłatne, związane jedynie z obowiązkiem opłacania składek w ZUS — zauważa Jarosław Nowrotek.
Nie ma więc powodów do pesymizmu — wciąż, i coraz częściej, chcemy zakładać firmy. Co więcej, rosnąca liczba indywidualnych działalności (81933 w I kw. br.) również świadczy o zaradności naszych przedsiębiorców — może bowiem wynikać z redukcji kosztów przez pracodawców, którzy w trudniejszym czasie namawiają pracowników na przechodzenie na własną działalność.