Rynek obuwniczy miał przez ostatnie lata pod górkę. W pandemii sprzedaż kulała – w końcu nie było zbyt wielu okazji, by wyjść z domu i korzystać z butów. Po lockdownie rynek odbił, jednak potem znów oberwał z powodu kryzysu związanego z wojną na Ukrainie. Teraz branża ma szansę wyjść na prostą.
Euromonitor prognozował, że wielkość sprzedaży na polskim rynku obuwniczym w 2024 r. sięgnie 14,6 mld zł. Za gros obrotów odpowiadają giganci stacjonarni i internetowi, jak CCC, Deichmann czy Zalando. Na dużym i konkurencyjnym rynku jest też jednak miejsce dla mniejszych graczy, którzy całkiem nieźle sobie radzą.
Na handel obuwiem postawili m.in. przedsiębiorcy z Rzeszowa. Firma sprzedająca pod szyldem Butyjana.pl początkowo była jednoosobową działalnością gospodarczą. W dwie dekady zmieniła się w spore przedsiębiorstwo.
- W zeszłym roku spółka wypracowała prawie 11 mln zysku netto przy niemal 150 mln zł obrotu. Staramy się nie korzystać z zewnętrznego finansowania. Mimo to w ciągu ostatnich czterech lat nasze obroty wzrosły dwukrotnie – mówi Katarzyna Bałdyga, która wspólnie z mężem Adamem Bałdygą założyła Butyjana.pl i kieruje firmą.
Pierwsze kroki
Małżonkowie po studiach szukali pomysłu na biznes. Rozważali kilka opcji, ostatecznie padło na buty.
- W 2002 r. otworzyliśmy małą firmę detaliczną. Potem, w celu redukcji kosztów zaopatrzenia i łatwiejszego dostępu do produktów sezonowych, skontaktowaliśmy się z szukającą franczyzobiorców nieistniejącą już siecią Ambra, pod której szyldem później funkcjonowaliśmy przez około dwa lata – mówi Adam Bałdyga.
Wkrótce zaczęły pojawiać się problemy związane z prowadzeniem sklepu franczyzowego. Wynikały one głównie z braków w zaopatrzeniu. Małżonkowie postanowili zakończyć współpracę z Ambrą, a sklep przeniesiono do centrum handlowego Respan w Rzeszowie. Tam firma nabrała wiatru w żagle. Doszli klienci hurtowi, a potem pojawił się pomysł wejścia w e-commerce.
Sportowe przyspieszenie
Wraz z poszerzeniem asortymentu profil produktowy firmy zmienił się z butów klasycznych na obuwie sportowe.
- Z czasem zaczęliśmy nawiązywać współpracę bezpośrednio z oficjalnymi dystrybutorami znanych marek, takich jak ASICS, Columbia, Keen, New Balance, Caterpillar czy Salomon. Współpraca trwa do dziś, a w ofercie spółki są produkty prawie stu marek. Zamówienia składamy na bazie analizy sprzedaży historycznej, ale również śledzenia trendów w branży - dotyczy to produktów, które już były w ofercie, jak również nowych towarów, które dopiero zostaną wprowadzone na rynek – mówi Adam Bałdyga.
Spółka ma dziś siedem sklepów stacjonarnych, z których dwa działają pod szyldem Butyjana.pl w Rzeszowie. Pozostałe prowadzone są w ramach partnerstwa z amerykańską marką Skechers.
- Jesteśmy partnerem strategicznym marki Skechers na terenie Polski. W ramach tej współpracy mamy pięć sklepów pod szyldem sieci – dwa w Warszawie oraz po jednym w Poznaniu, Łodzi i Rzeszowie – mówi Adam Bałdyga.
Międzynarodowa dystrybucja
Rzeszowska spółka dystrybuuje buty w detalu, w hurcie, a także na platformach sprzedażowych w Europie i USA. Około 60 proc. sprzedaży generuje poza granicami Polski.
- Staramy się szukać rynku wszędzie. Głównym kanałem jest sprzedaż klientom indywidualnym - stanowi ok. 80 proc. Reszta to przede wszystkim działalność w segmencie B2B jako dostawca innych sklepów na rynku europejskim - mówi Adam Bałdyga.
Największym rynkiem zbytu spółki od kilku lat są Niemcy, na które przypada 40 proc. przychodów.
- Sprzedajmy też dużo m.in. w Rumunii, Holandii i we Włoszech. Z powodu wojny zmniejszył nam się wolumen w Ukrainie, ale jesteśmy tam ciągle obecni. Ponad 70 proc. wartości sprzedaży stanowi obuwie, głównie sportowe, ale też lifestylowe o sportowym charakterze. W ofercie mamy sporo odzieży, jak również akcesoria typu plecaki, torby i inne – wylicza Adam Bałdyga.
W 2023 r. przychody firmy Butyjana.pl wyniosły 147,8 mln zł, rosnąc względem przedpandemicznego 2019 r. o ponad 70 mln zł. Spółka zamknie ten rok z nieco słabszymi wynikami z powodu silnego złotego, który obniża zyski ze sprzedaży na rynkach zagranicznych.
- Staramy się płynnie reagować na wahania kursów walut. Jeżeli euro było tanie, kupowaliśmy produkty za granicą i sprzedawaliśmy je w Polsce - i na odwrót. Z perspektywy przedsiębiorcy prowadzącego sprzedaż transgraniczną korzystne byłoby wprowadzenie w Polsce wspólnej waluty – mówi Adam Bałdyga.
Odcisk pandemii
W trakcie pandemii skokowo wzrosła liczba klientów kupujących w internecie. Teraz wyraźnie jednak widać powrót konsumentów, którzy preferują tradycyjną formę zakupów.
- Obserwujemy także zmiany w potrzebach zakupowych klientów. Oczekują od firm większej wartości niż sam produkt, w tym udostępniania dodatkowych informacji związanych z asortymentem czy obecności przeszkolonych na temat oferty doradców w sklepach stacjonarnych – mówi Adam Bałdyga
- Planujemy dalszy stabilny rozwój. Zamierzamy wprowadzać kolejne marki oraz otwierać nowe sklepy stacjonarne w dużych miastach. Rozwijamy się cały czas samodzielnie, ale nie zamykamy się na współpracę z innym podmiotami lub inwestorami – mówi Katarzyna Bałdyga.
