Firmy rodzinne stanowią ok. 60 proc. przedsiębiorstw w Polsce — część z nich właśnie staje przed decyzją przekazania władzy w firmie. Czy krajowi przedsiębiorcy są przygotowani do rozpoczęcia procesu sukcesji? Zbadały to — w ramach współfinansowanego z Europejskiego Funduszu Społecznego projektu „Kody wartości” — Centrum Rozwoju Szkół Wyższych TEB Akademia, Business Discovery oraz Hortimex Plus. Pierwszy wniosek: sukcesja w Polsce rzadko przebiega w sposób sformalizowany.

— Właściciele po wkroczeniu w wiek emerytalny oddają władzę następcy, najczęściej jednak nadal ingerują w decyzje podejmowane w przedsiębiorstwie. Może to stanowić duże zagrożenie dla firmy. Brak osoby, która bierze na siebie odpowiedzialność za podejmowane decyzje, może prowadzić do zachwiania równowagi i prawidłowego funkcjonowania przedsiębiorstwa — uprzedza dr Adrianna Lewandowska, prezes Instytutu Biznesu Rodzinnego, lider merytoryczny projektu „Kody wartości”.
Ciągłość biznesu
Z analizy wynika, że polskie firmy obecnie są raczej na etapie planowania sukcesji. Tylko 17 proc. właścicieli zadeklarowało, że jest w trakcie przekazywania władzy w przedsiębiorstwie, a 5 proc. wkroczyło już w etap posukcesyjny. I mimo że aż 77 proc. sukcesorów i 74 proc. seniorów uważa, że proces ten należy bardzo dobrze zaplanować i zarządzać nim w sposób profesjonalny, realia dalece od tego odbiegają. O przejęciu sterów w firmie sukcesorzy dowiadują się zazwyczaj ustnie, bez oficjalnych komunikatów czy sformalizowanych działań przygotowawczych. A jak twierdzi dr Andrzej Marjański, kierownik Zakładu Przedsiębiorczości i Firm Rodzinnych w Społecznej Akademii Nauk w Łodzi, opracowanie dobrego planu międzygeneracyjnegoumożliwia utrzymanie przedsiębiorstwa w dobrej kondycji oraz zachowanie właściwych stosunków rodzinnych. 40 proc. uczestników badania uważa, że proces sukcesji powinien trwać rok, a jedynie 22 proc. (zarówno właścicieli, jak i sukcesorów) wskazuje na potrzebę wydłużenia go do ponad pięciu lat. Natomiast około 13 proc. przedsiębiorców w ogóle nie widzi potrzeby planowania. Jedna z respondentek, właścicielka firmy ogrodniczej, podczas sesji badawczej mówiła wprost: „Nie zdawałam sobie sprawy z tego, że cała sukcesja jest tak czasochłonna i wymaga tylu przygotowań. Myślałam, że powiem synowi, że niedługo przejmie firmę, a on się przez ten czas wdroży”. Problemem wielu rodzinnych przedsiębiorstw jest też brak ciągłej dyskusji między obecnym a przyszłym właścicielem o przyszłości i kierunku rozwoju firmy. Autorzy raportu mówią, że jest to wręcz temat tabu. — 25 proc. firm rozmawia o sukcesji. Jest to temat okazjonalnych spotkań (kilka razy do roku), na których nie ustala się żadnych szczegółów, ale raczej zastanawia nad tym, co dalej i kto przejmie biznes. Wynika to z odwlekania sukcesji i strachu przed przejściem na emeryturę — wyjaśnia dr Adrianna Lewandowska.