- Drogą do rozwiązania obecnych problemów jest umożliwienie spółkom bankrutowania – powiedział Rogers w wywiadzie dla CNBC. – Po tym, jak to się stanie znajdziemy dno i ruszymy w górę. Ludzie, którzy są w niezłej sytuacji przejmą aktywa od tych, którzy są w kiepskiej i wszystko zacznie się od nowa. W ten sposób świat działał od kilku tysięcy lat – dodał.
Rogers uważa, że obecne próby ratowania sytuacji przez zalanie rynków pieniędzmi doprowadzą jedynie do pogorszenia i gwałtownego wzrostu inflacji. W ocenie słynnego inwestora, podejmowane działania nie zapobiegną znacznemu spowolnieniu gospodarczemu.
- Mieliśmy do czynienia z największą nieodpowiedzialnością na rynku kredytowym w historii ludzkości. Musi to nas teraz zaboleć – powiedział Rogers. – Wielu ludzi kupiło 4-5 domów nie mając pieniędzy i pracy. Myślicie, że wystarczy powiedzieć tylko: „ach, to fatalnie”, że zaczniemy wszystko od nowa i nikt nie straci pracy? Bądźmy realistami – dodał.
Rogers ostrzega, żeby nie oczekiwać czegokolwiek od mającego się odbyć wkrótce szczytu państw grupy G-7.
- To, co powinni zrobić ludzie z G7 to iść do baru i zostawić nas w spokoju – powiedział.
Słynny guru inwestorów uważa, że gospodarki państw, które nie brały udziału w szaleństwie kredytów subprime ucierpią tak samo, jak te, które się w nim pogrążyły.
- Myślę, że można się wściec na to, iż ktokolwiek musi ratować bandę 29-latków jeżdżących maseratti – powiedział Rogers.
Przyznał, że obecnie nie ma wielu bezpiecznych przystani dla pieniędzy.
- Mam wielkie ilości gotówki i kupuję za nią więcej jenów, więcej franków szwajcarskich, więcej kontraktów na produkty rolne. Jesteśmy w fazie, gdzie wszyscy likwidują pozycje. Sprzedają wszystko, co im w oko wpadnie – powiedział Rogers.
Słynny inwestor powiedział, że w takim okresie jak obecnie można robić pieniądze jedynie na biznesie, który ma trwałe fundamenty.
MD, CNBC.com