Rok gabinetu pod wysokim napięciem

Adam Sofuł
opublikowano: 2007-07-19 00:00

Rocznica funkcjonowania rządu to zawsze okazja do podsumowań, ale też do prognoz. Atmo-sfera, w jakiej rząd Jarosława Kaczyńskiego świętuje swoje pierwsze urodziny, jest dla tego gabinetu charakterystyczna. Jeśli chodzi o podsumowania, to ich wyrazem są żądania opozycji powołania komisji śledczej w sprawie działań Centralnego Biura Antykorupcyjnego (CBA). Jeśli chodzi o prognozy, to tym, co najbardziej zaprząta uwagę rządu, ale też wszelkiej maści obserwatorów i analityków, jest sprawa przedterminowych wyborów parlamentarnych — czy będą, a jeśli tak, to kiedy. Nie ma dyskusji o szansach na reformę finansów publicznych, jest tylko debata, czy ten rząd przetrwa do przyszłego roku.

Premier Jarosław Kaczyński przekonuje, że miniony rok był pasmem sukcesów. Trudno kwestionować istotny spadek bezrobocia (bo tu dla odmiany wręcz pojawił się przed rządem kolejny problem — braku rąk do pracy) lub imponujący wzrost gospodarczy. Rząd ma powody do zadowolenia, jednak niekoniecznie do satysfakcji — bo nawet przy dużej życzliwości dla tego gabinetu nie można przypisać owych wskaźników wyłącznie jego działaniom. Ustawa porządkująca (reforma to zdecydowanie za duże słowo) dopiero trafiła do Sejmu i — co też dla tego rządu charakterystyczne — prace nad nią przełożono na jesień z powodu politycznej zawieruchy. Mocno okrojony pakiet Kluski też jeszcze nie wszedł w życie, a wpływ niższej składki rentowej na rozwój przedsiębiorczości wydaje się mocno problematyczny, jeśli wziąć pod uwagę, że nowa stawka składki obowiązuje nieco ponad dwa tygodnie. Na mały plus można zapisać utrzymanie w ryzach deficytu budżetowego, chociaż w warunkach znakomitej koniunktury gospodarczej kotwica stała się już dawno balastem. Powiedzenie, że mogło być gorzej, nie jest pocieszające. Na wychwalane uporządkowanie polityki prywatyzacyjnej spuśćmy zasłonę milczenia, bo nietrudno o porządek, gdy nie ma prywatyzacji.

Niewiele lepiej było w sferze polityki — wprawdzie rząd Kaczyńskiego zrealizował swoje sztandarowe cele: stworzył CBA i zlikwidował WSI (z lustracją poszło już gorzej), jednak był to ukłon w stronę zdeklarowanych zwolenników PiS. Rządowi nie udało się zdobyć poparcia nowych środowisk, politycy koalicji wiele natomiast zrobili, by je zrazić. Rok rządów premiera Kaczyńskiego to nieustanne pasmo rządowych kryzysów, przesileń, spięć i kłótni. Premier narzeka na krytykę ze strony opozycji, która istotnie wiele razy bywała niesprawiedliwa. Sam jednak też nie może się pochwalić żadnymi zasługami w łagodzeniu politycznego obyczaju. Swój program musiał więc realizować w atmosferze nieustannej wojny, wbrew wszystkim, niemal jak samotny szeryf. W tych warunkach to, że rządowi udało się zrealizować jakiekolwiek swoje pomysły, można istotnie uznać za sukces. A że i dobrych pomysłów było nie za wiele, to już inna sprawa.