Rok parlamentu szybko upłynął

Jacek Zalewski
opublikowano: 2010-07-14 00:00

Rok temu zainaugurowana została kadencja Parlamentu Europejskiego (PE) 2009-14, która przyniosła Polsce prestiżowy sukces — objęcie przewodnictwa przez Jerzego Buzka. Na trwającą 2,5 roku połówkę, ale trafiło mu się wdrażanie postanowień traktatu z Lizbony, który istotnie umocnił rolę PE w trójkącie unijnej władzy. Drugi wierzchołek stanowi Komisja Europejska z przewodniczącym Jose Manuelem Barroso. Trzeci zbudowany został wariantowo — na co dzień to Rada UE pod przewodem premiera państwa sprawującego przewodnictwo, od święta zaś to Rada Europejska, czyli szczyt prezydentów i premierów, którymi kieruje Herman Van Rompuy.

W polskiej reprezentacji do PE ogromnym postępem w stosunku do kadencji 2004-09 jest skoncentrowanie całej 51-osobowej ekipy w tylko trzech rodzinach politycznych. Mamy niezłą pozycję w Grupie Europejskiej Partii Ludowej (Chrześcijańscy Demokraci), do której należą europosłowie PO i PSL. Delegacja SLD przystąpiła do Grupy Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów. Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy założeni zostali przez PiS, które śmiało mogłoby przystąpić do rodziny chadecko-ludowej, no ale tam jest PO…

Podobnie jak poprzednio zakałą polskiej reprezentacji jest grupka deputowanych, którzy w Brukseli i Strasburgu pobierają apanaże, a całą działalność koncentrują w kraju. Proceder ten uprawiają głównie politycy PiS, ale nie tylko. Rok temu wstawieni zostali na listy z powodu znanych elektoratowi twarzy, ale ich wybór był nieporozumieniem.