Rok temu Szwajcarzy ulżyli Polakom

  • Cezary Koprowicz
06-09-2012, 00:00

Dokładnie rok temu Szwajcarski Bank Narodowy usztywnił kurs franka do euro, co dało niemałe oszczędności zadłużonym w tamtejszej walucie

Bilans ostatniego roku jest korzystny dla „frankobiorców”. Szwajcarzy też korzystają, ale słono za to płacą. 6 września 2011 r. Szwajcarski Bank Narodowy (SNB) podjął odważną decyzję, ustalając minimalny kurs wymiany franka na euro na 1,20. Myślał przede wszystkim o własnej gospodarce, ale pomógł przy okazji kilkuset tysiącom Polaków, którzy kupili mieszkania na kredyt w szwajcarskiej walucie. Frank zakończył szalony rajd i ostatecznie oddalił się od szczytu z sierpnia 2011 r. (ponad 4 zł).

Tuż po ogłoszeniu decyzji notowania CHF/PLN zjechały z 3,84 do 3,45 zł. Dziś zadłużeni we frankach mogą być wdzięczni SNB za tę decyzję, ale nie rozwiązała ona wszystkich problemów kredytobiorców. Frank jest nadal dużo droższy niż w latach 2006-08 i szybko poniżej 3 zł nie wróci. Szwajcarom też ta decyzja wyszła na zdrowie, bo poprawiła rentowność eksportu i uchroniła ten kraj przed recesją, choć najnowsze dane mogą być niepokojące. PKB w II kwartale spadł o 0,1 proc. w porównaniu z I kwartałem (oczekiwano wzrostu o 0,2 proc.), a dane za I kwartał obniżono z 0,7 do 0,5 proc.

Raty niższe, choć wysokie

Związanie kursu franka z euro znacząco ulżyło zadłużonym w tej walucie. Rata kredytu wysokości 500 CHF była w ciągu ostatnich 12 miesięcy niższa o około 150 zł, co w skali roku daje 1800 zł oszczędności. To przybliżone wyliczenia, bo trudno powiedzieć, jak zachowywałby się frank bez interwencji SNB. W chwilach niepokojów na rynkach notowania franka mogłyby się nawet zrównać z euro lub przebić w dół barierę 1,0 na EUR/CHF. Wtedy frank w złotych byłby droższy niż euro.

— Gdyby nie decyzja SNB, obsługa kredytów byłaby dużo bardziej kosztowna. Trudno sobie wyobrazić, że frank osłabiłby się w stosunku do głównych walut, a co za tym idzie do złotego. W ostatnim roku nie było takich warunków. Chwile oddechu na rynkach przeplatały okresy wzrostu awersji do ryzyka. Gdy na rynku jest źle, kapitał płynie do bezpiecznych przystani, czyli m.in. franka — mówi Łukasz Wróbel, ekonomista Noble Securities.

— Z punktu widzenia polskich kredytobiorców to była dobra decyzja, bo teraz para CHF/PLN naśladuje parę EUR/PLN. Sukces jest jednak połowiczny, gdyż większość Polaków brała kredyt poniżej 3 zł za franka. Ich sytuacja polepszy się, kiedy zakończy się kryzys w strefie euro i wróci zaufanie do wspólnej waluty. Wtedy EUR/CHF wróci do 1,60-1,70, co pozwoli CHF/ PLN zejść wyraźnie poniżej 3 zł — prognozuje Marek Rogalski, analityk DM BOŚ.

Rachunek nie dla nas

Roczny bilans Szwajcarów jest nieco gorszy, choć stopy procentowe są niskie, a inflacja pod kontrolą.

— Główny problem to nadmierny wzrost rezerw walutowych. Stanowią one równowartość ponad 70 proc. szwajcarskiego PKB. Dopóki nie ma zagrożenia inflacyjnego, nie ma wielkiego problemu, jednak gdy nastąpi poprawa, wtedy góra wydrukowanych franków, za które SNB skupował euro i inne waluty, może wywołać skokowy wzrost wskaźnika cen. Kolejny problem to zerowe stopy. To grozi bąblem spekulacyjnym podobnym do hiszpańskiego — mówi Krzysztof Wołowicz, analityk DM TMS Brokers.

— Korzystne dla Szwajcarii jest ustabilizowanie zmienności franka, co pozwoliło złapać oddech tamtejszemu biznesowi. Główna wada to ryzyko kryzysu zaufania do SNB, jeżeli chaos w strefie euro będzie się pogłębiał. Obrona EUR/CHF odbywa się dość dużym kosztem, o którym na razie Thomas Jordan, obecny szef SNB, nie chce mówić — mówi Marek Rogalski.

SNB jeszcze wytrzyma

Zadłużeni we frankach powinni nadal trzymać kciuki za to, by SNB kontynuował politykę aż do rozwiązania problemów strefy euro. Na zmianę na razie się nie zanosi.

— Wydaje się, że SNB będzie nadal bronił kursu minimalnego, bo nie widać oznak szybkiego ożywienia w gospodarce — mówi Krzysztof Wołowicz.

— Mam wrażenie, że Philipp Hildebrand, poprzedni szef SNB, wdrażając w życie plan obrony minimalnego kursu, nie zakładał, by miał on trwać dłużej niż 2-3 lata. Nie chcę jednak powiedzieć, że we wrześniu 2013 r. SNB się podda. Wiele będzie jednak zależeć od tego, jak potoczy się sytuacja w strefie euro. A tu chyba jesteśmy blisko przełomu — albo będzie głębsza integracja polityczno- -fiskalna, albo powolny rozpad strefy — mówi Marek Rogalski.

Rok z życia kredytobiorcy

Notowania CHF/PLN i najważniejsze wydarzenia z ostatnich miesięcy

2011 r. — 1 sierpnia USA zwiększają limit zadłużenia, ale zamiast euforii na rynkach dochodzi do paniki. Zaczyna się trzymiesięczna fala spadku, kapitał płynie do bezpiecznych przystani. Frank drożeje coraz szybciej.

10 sierpnia Szwajcarska waluta drożeje do 4,04 zł. To rekord na zamknięciu sesji.

6 września SNB ustala minimalny kurs wymiany franka na 1,20 EUR, CHF/PLN momentalnie spada z 3,84 do 3,45 zł.

2012 r. — 9 stycznia Frank po raz ostatni od związania z euro przekracza barierę 3,7 zł na koniec sesji. Na rynek wraca spokój, giełdy rosną.

9 marca Frank po raz pierwszy od lipca 2011 kosztuje poniżej 3,4 zł, ale to już finał „zimowej odwilży” na rynkach.

1 czerwca Frank rośnie do 3,67 zł. Inwestorzy dostrzegają, że Polska radzi sobie w kryzysie dość dobrze. Zaczynają skupować polskie obligacje, złoty zaczyna zyskiwać.

6 sierpnia Frank po 3,36 zł. To najniższy kurs, odkąd SNB usztywnił notowania EUR/CHF. To była na razie najlepsza okazja do zakupu franka na zapas.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Cezary Koprowicz

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Waluty / Rok temu Szwajcarzy ulżyli Polakom