Fundusze inwestycyjne po początkowych trudnościach znalazły dla siebie stałe miejsce na rynku usług finansowych.
Jako pierwszy, w 1992 r., wystartował fundusz zrównoważony Pioneer. Przez długi czas fundusze nie mogły jednak przedrzeć się do świadomości Polaków, którzy woleli powierzać oszczędności bankom. Bessa na warszawskiej giełdzie w 1994 r. jeszcze pogłębiła brak zaufania do młodego rynku funduszy. Wielu klientów pierwszych funduszy inwestycyjnych poniosło wówczas spore straty.
Pewna pozycja
Wspomniane kłopoty to jednak przeszłość. Obecnie fundusze inwestycyjne zajmują trzecią pozycję, po bankach i funduszach emerytalnych, pod względem wysokości zgromadzonych w nich oszczędności. Ich aktywa od 2001 r. rosną jak na drożdżach. Przyczynił się do tego m.in. Marek Belka, były minister finansów, wprowadzając podatek od zysków kapitałowych. Polacy, nie chcąc dzielić się pieniędzmi z fiskusem, zaczęli przenosić swoje oszczędności, głównie z depozytów bankowych, właśnie do funduszy inwestycyjnych. Roczne wzrosty aktywów funduszy były więc imponujące i sięgały kilkudziesięciu procent. Ponadto spadające stopy procentowe sprowokowały Polaków do poszukiwania alternatywnych instrumentów finansowych. Na koniec października aktywa funduszy sięgnęły blisko 35 mld zł. To znacznie więcej niż szacunki branży, które mówiły o 30 mld zł aktywów na koniec tego roku.
Dobre perspektywy
Fundusze inwestycyjne są więc obecnie jednym z najdynamiczniej rozwijających się sektorów gospodarki. Wciąż jednak wiele nam brakuje do krajów Europy Zachodniej. Aktywa funduszy na koniec 2002 r. stanowiły nieco mniej niż 3 proc. PKB. Jest to jeden z najniższych wskaźników w Europie i na świecie. W krajach Unii Europejskiej kształtuje się on na poziomie 50 proc. Statystyczny Polak zainwestował w funduszach inwestycyjnych zaledwie około 591 zł (147 EUR). To także najniższy wskaźnik ze wszystkich krajów UE i krajów kandydujących.
Analitycy szacują wzrost aktywów funduszy na około 30 proc. rocznie. Będą to środki pochodzące głównie z przesuwania aktywów z depozytów bankowych, ale także wynikające ze wzrostu indywidualnych oszczędności.