Silniki F-130, które będą produkowane w fabryce Rolls-Royce'a w Indianapolis w stanie Indiana, zastąpią stosowane od lat 60. jednostki konkurencyjnej firmy Pratt & Whitney.
Umowa została zawarta na sześć lat, a jej wartość wynosi 500 mln USD. W dłuższej perspektywie Rolls-Royce może zarobić na kontrakcie nawet 2,6 mld USD.
Amerykańskie siły zbrojne modernizują swoje bombowce B-52 Stratofortress. Chcą, by dotychczas stosowane silniki wyprodukowane przed laty przez Pratt & Whitney zostały wycofane z eksploatacji do 2030 i wymienione na bardziej współczesne jednostki napędowe.
Rolls-Royce oświadczył, że stworzone przez niego silniki zapewnią samolotom znacznie większą wydajność paliwową. Rząd USA spodziewa się zwiększenia zasięgu na jednym tankowaniu, a co za tym idzie obniżenia kosztów. Nowe jednostki mają także zapewnić możliwość dalszej eksploatacji bombowców, których historia sięga lat 50. XX wieku, w obliczu zobowiązań klimatycznych.
Po upublicznieniu informacji o wygranym przetargu akcje brytyjskiego producenta silników podskoczyły o 5 proc. do 139 pensów, czyli najwyższego poziomu od czerwca 2020 roku.