Tym razem przejmie dwie spółdzielnie z Dolnego Śląska. I co ważne — na tym na pewno nie skończy.
Radomski Rolmlecz, który w ciągu ostatnich lat przejął już 10 spółdzielni mleczarskich, nie zwalnia tempa. Za kilka dni wchłonie kolejne dwie mleczarnie.
— 1 stycznia przyłączymy OSM Bolesławiec i OSM Lubin. Jest jednak w regionie dolnośląskim więcej spółdzielni mleczarskich, które zgłosiły chęć przyłączenia się do nas — mówi Tadeusz Balcerowski, prezes RSM Rolmlecz.
Dodaje, że dzięki powiększeniu grupy w przyszłym roku skup mleka przekroczy 200 mln litrów, a przychody 300 mln zł. To pozwoli Rolmleczowi umocnić pozycję w czołówce polskich spółdzielni mleczarskich. A zaczyna już deptać po piętach prężnej mleczarni z Łowicza.
We wszystkich przejętych zakładach Rolmlecz wprowadza specjalizację produkcji. Tak samo ma być w przypadku Bolesławca i Lubina. Poza tym w miastach tych firma chce uruchomić centra handlowo-dystrybucyjne. Tym samym ich liczba w całym kraju zbliży się do 25. W niektórych prowadzi tylko sprzedaż hurtową, w innych także detaliczną. Otwiera też mniejsze sklepy.
— Rolmlecz buduje własną strukturę sprzedaży, aby uniezależnić się od wielkich zachodnich sieci handlowych, które dyktują polskim producentom niekorzystne warunki — dodaje prezes.
Poza tym Rolmlecz ma też 48 proc. udziałów w produkującej sery topione spółce Serwar z Warszawy.
Warto dodać, że w głównym zakładzie Rolmleczu w Radomiu kończą się prace nad rozbudową i modernizacją, które pochłonęły już niemal 60 mln zł.
Eksperci od rynku mleczarskiego są zgodni, że proces konsolidacji w tej branży będzie trwał jeszcze przez kilka lat. Tadeusz Balcerowski należy do jej zwolenników. Warto przy tym podkreślić, że Rolmlecz przejmuje nie tylko spółdzielnie dobrze radzące sobie na rynku, ale także te, które przynoszą straty, ratując je w ten sposób przed bankructwem, a także — co podkreśla Tadeusz Balcerowski — przed obcym kapitałem.