Romans Optimusa z mafią osądzony

opublikowano: 30-01-2012, 00:00

Stołeczny sąd skazał byłych szefów giełdowej spółki za wyprowadzenie ponad 730 tys. zł na fikcyjną windykację

Burzliwe wydarzenia w giełdowym Optimusie (dziś CD Projekt Red) z lat 2006-07 doczekały się pierwszego wyroku. Za wyprowadzenie ze spółki i przywłaszczenie ponad 730 tys. zł stołeczny sąd skazał Piotra L., ówczesnego prezesa, na 2 lata więzienia w zawieszeniu na 5 i grzywnę 18 tys. zł, a Krzysztofa M., wtedy wiceprzewodniczącego rady nadzorczej, na 4 lata więzienia w zawieszeniu na 6 i grzywnę 10,8 tys. zł.

Tym samym przychylił się do ich wniosków o wydanie wyroków skazujących bez przeprowadzania rozprawy.

Spółka chce więcej

Wyrok nie kończy jednak sprawy, bo odwoła się od niego pokrzywdzona spółka, której nie podobają się kary, jakie byli szefowie spółki uzgodnili z prokuraturą. Chodzi głównie o to, że Piotr L. zobowiązał się do naprawienia szkody do 120 tys. zł, a Krzysztof M. — 170 tys. zł.

— Nas nie interesuje częściowe, lecz całkowite naprawienie szkód. Jeśli więc sąd orzeknie kary, o jakie wnosi prokuratura, to z pewnością je zaskarżymy — zapowiadała kilka tygodni temu na łamach „PB” Katarzyna Ziółek, przewodnicząca rady nadzorczej CD Projekt Red.

Już ten pierwszy, nieprawomocny, wyrok oznacza jednak, że sąd uznał, iż okoliczności przestępstwa nie budzą wątpliwości. Wyprowadzenie pieniędzy z Optimusa było możliwe dzięki burzliwym wydarzeniom z lata 2006 r., kiedy największym akcjonariuszem spółki IT przestał być znany inwestor Zbigniew Jakubas, a został nim Michał D., szef skierniewickiej Zatry. Stało się to w wyniku sfałszowania uchwały rady nadzorczej, czego, zdaniem prokuratury, mieli dokonać Michał D. i Piotr L. (ich proces w tej sprawie wciąż się toczy).

„Mały Krzyś” na giełdzie

Głosy Michała D. zdecydowały o tym, że w radzie Optimusa znalazł się Krzysztof M., nieznany na rynku kapitałowym technik-mechanik i jednocześnie… przestępca o pseudonimie „Mały Krzyś”.

Według Jarosława S., „Masy”, najsłynniejszego w Polsce świadka koronnego, w latach 90. Krzysztof M. był jego podwładnym w strukturach mafii pruszkowskiej. Sam M. zaprzecza i podkreśla, że za członkostwo w gangu nigdy nie został skazany.

Prawomocne wyroki słyszał jednak kilkakrotnie: za wręczanie łapówek urzędnikom UKS kontrolującym „Masę”, wyłudzanie kredytów i posługiwanie się sfałszowanymi dokumentami oraz przywłaszczenie luksusowego samochodu z leasingu.

Wyrok nie kończy jednak sprawy, bo odwoła się od niego pokrzywdzona spółka, której nie podobają się kary, jakie byli szefowie spółki uzgodnili z prokuraturą.

Gang „Sproketa” w tle

To Krzysztof M. i Piotr L. mieli wymyślić wyprowadzenie pieniędzy z Optimusa. W sierpniu 2006 r. Piotr L. podpisał umowęna fikcyjne usługi windykacyjne dla Optimusa z firmą Impexservice, należącą do Jarosława P., dobrego znajomego Romana O., pseudonim „Sproket”.

„Sproket” to znajomy Krzysztofa M. i jedna z głównych postaci warszawskiego półświatka ostatnich lat, skazana w 2010 r. prawomocnie na 8 lat więzienia za kierowanie gangiem, specjalizującym się m.in. w wyłudzaniu kredytów samochodowych i leasingu, oszustwach firm ubezpieczeniowych, fałszowaniu dokumentów i praniu brudnych pieniędzy.

Do marca 2007 r. Piotr L. przelał na konta Impexservice 732 tys. zł. Prawie 60 tys. zł z tego (7-8 proc. prowizji od wartości faktur) zainkasowali Rafał I. i Konrad K. z gangu „Sproketa”. Resztę przywłaszczyli i podzielili między siebie Krzysztof M. i Piotr L.

Zarzuty postawiono też Dariuszowi Sz., innemu przestępcy przedsiębiorcy, który skontaktował Konrada K. i Rafała I. z prezesem i wiceszefem rady Optimusa, a później pośredniczył w przekazywaniu gotówki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy